W tym tygodniu ruszył mój podcast Osiędbanie, który znajdziesz już w Spotify. Choć koniec końców wyszło spontanicznie, to z ręką na sercu przyznaję, że myślałam o tym od grudnia. Dlaczego podcast? Już mówię!

Dużo czasu spędziłam w studenckiej rozgłośni Radio Sygnały, gdzie budziłam studentów i studentki na zajęcia, pomagałam przeprosić lub zaprosić na randkę w audycji Masz Wiadomość, prowadziłam mądre, ważne i uwalniające rozmowy w autorskiej audycji Biustem Po Uszach, czy wprowadzałam w weekendowy nastrój podczas piątkowych Muzycznych Rozgrzewek. Prawie pięć lat spędziłam przed mikrofonem, konsolą i przy odtwarzaczu płyt. Brakuje mi tego i często wracałam do pomysłu, by freelancersko pojawiać się w Sygnałach jako prowadząca audycje. Potrzebowałam czasu, by móc zrozumieć, że moje marzenie nie musi wiązać się z konkretną radiostacją. Dziś można tworzyć własne media, tak jak robię to na tym blogu. Kropki się połączyły, zaskoczyło mi w mózgu – mogę i będę robić podcast!

Podcast Osiędbanie

Tak powstał Osiędbanie czyli podcast dla lepszego życia. Szukałam formuły, która by pokrywała moje wszystkie intelektualno-hobbistyczne macki (a jest ich sporo!) i lepsze życie jest czymś co stanowi parasol dla tematów, które będę poruszać. Tak jak tu, dzielę się znaleziskami z praktycznie każdej dziedziny życia, nauki, sztuki i technologii, by Twoje życie było pełniejsze, praca ciekawsza, związek intymniejszy a nauka efektywniejsza. Przepuszczam to przez filtr podejścia krytycznego (najczęściej feministycznego) i splatam z podsłuchanymi rozmowami, gonitwami myśli, dyskusjami z ważnymi dla mnie osobami i ostatecznie – doświadczeniami z pracy, Fundacji i życia. Znajdziesz go na Spotify w każdą środę o godzinie 18.00.

Nowe medium, stare dylematy

To nowe medium dla mnie, działam w nim intuicyjnie, ale z radością obserwuję, jak moje palce z łatwością suną po klawiaturze podczas montażu audio, choć nie robiły tego miliony lat. Pamięć mięśniowa zadziałała, oprogramowanie za bardzo się nie zmieniło, ciało samo wiedziało, jak mówić. Przyznaję jednak, że wypuszczenie zwiastunu i pierwszego odcinka przysporzyło mi kilka kropel potu, wewnętrzna perfekcjonistka i krytyczka podpowiadała, że podcast nie jest wystarczająco dobry, interesujący, sprawnie zmontowany.

Że jak mam firmę multimedialną, to nie można wypuszczać pasztetu (kto stwierdza, że coś jest pasztetem?), bo co sobie ludzie pomyślą. Że jak zjadam końcówki słów, to nie wypada publikować, bo przecież jestem w Toastmasters i co sobie ludzie pomyślą. Że po co publikować, skoro po 10 odcinkach mogę nie sprostać regularności i cała krew w piach. Że było już chyba wszystko, więc po co to?

Mój sprawdzony sposób na takie myśli? Powiedzieć sobie w duchu Jestem wystarczająca i szybko kliknąć Publikuj/ Wyślij. Bardziej ordynarny ale wciąż skuteczny, to powiedzieć wewnętrznemu krytykowi Zamknij się i robić swoje. Jeśli działa, to nic tylko korzystać. 🙂 Swoją drogę parę lat temu napisałam dobry tekst o tym, jak poczuć pewność siebie w kilku krokach, dokładnie tak, jak robisz zupkę instant. 

Z twórcami już tak jest

Toastmasters nauczyło mnie prosić o informację zwrotną i tworzyć przyjazną atmosferę do nauki. Ośmielam się zatem prosić Cię nie tylko o uwagę i wysłuchanie kolejnych odcinków, ale także feedback, co mogłabym robić lepiej, jakie tematy chcesz, żebym poruszyła, co podoba Ci się w moim podkaście. I jak z wszystkim twórcami bywa, proszę Cię o obserwowanie i dopingowanie, komentowanie i udostępnianie, gdy uważasz, że konkretny odcinek był pomocny, zabawny, poprawił Ci humor. To jest jak wiatr w żagle, jak czekolada podczas okresu, jak ciepły ręcznik po wyjściu spod prysznica. Czyste złoto!

Niech ten podcast będzie faktycznie przyczynkiem do lepszego traktowania siebie, dbania o bliskich, o lokalną społeczność i o świat. Liczę, że wniesie powiew świeżości, energii oraz odpowie na te mniej i bardziej uświadomione potrzeby. Już teraz pytam Cię, czy zjadłaś/eś dziś bułę? 

Do usłyszenia w środę o 18.00 na Spotify!

P.S. Pamiętasz, że stworzyłam zina? Drugi numer już niebawem!