Z papieru się nie wyrasta. Jest coś w dotyku papieru; tuszu, który się wchłania w kartkę; zapachu nowej książki; rysowaniu ołówkiem po chropowatej fakturze. Zachęcam Cię, by przyjrzeć się najbardziej wyzwolonej formie papierowej, jaką jest zin. Czytanie i tworzenie własnej publikacji jest doskonałym ćwiczeniem kreatywnym, nowatorską formą ekspresji, odkrywaniem nowej publiczność, a jednocześnie sentymentalną podróżą ze starym dobrym przyjacielem – papierem. Dziś dowiesz się, jak zrobić własnego zina, na podstawie moich doświadczeń z Flashover.

Zin – skąd ten pomysł?

Pielęgnuję w sobie wspomnienie ze szkoły podstawowej. Pewnego dnia wychowawczyni zatrzymała mnie dłużej po lekcjach i spytała, czy robiłam kiedyś własną gazetę. Poczułam ogromne rozczarowanie, gdyż poprzedni weekend spędziłam na rysowaniu własnej podwórkowej gazetki, którą chciałam roznieść po skrzynkach pocztowych i byłam pewna, że moja wielka tajemnica, została wyjawiona nauczycielce przez rodziców. Do dziś nie wiem, jak było, ale pamiętam, jak skończyła się nasza rozmowa. Dołączyłam do kółka dziennikarskiego i robiłam szkolną gazetkę, choć szczegółów już nie przypomnę sobie. Wróciłam do tego wspomnienia kilka lat temu, czytając Vice‘a i tak trafiłam na hasło zin.

 

Zin – niskonakładowa, nieprofesjonalna gazetka tworzona przez miłośników jakiegoś tematu; fanzin, fan-zin. Wydawane są własnym nakładem, najczęściej nieregularnie. Ziny jako wydawnictwa niezależne, zazwyczaj dystrybuowane są w obiegu niezależnym i w niewielkiej ilości (od kilku do kilkuset egzemplarzy).

źródło: Słownik Języka Polskiego | Wikipedia

Idea spodobała mi się z kilku powodów:

  • Tak jak blog, zin to własne medium, które nie jest uzależnione od żadnego pośrednika, np. Facebooka, Instagrama czy innego społecznego potentata,
  • formuła zina jest niezwykle pojemna i niczym nie ograniczona,
  • próg wejścia to tworzenia zina jest dramatycznie niski – jeśli chcesz go drukować, w zupełności wystarcza Twoja domowa drukarka,
  • korzenie zina wywodzą się z subkultur i kontrkultur, co dla osób kontestujących normy społeczne może być atutem,
  • zin nie wymaga pracy specjalistycznego zespołu: korekty, redakcji, grafiki, składu itd. Postać twórcy jest wystarczająca.

Do powstania Flashover skłoniła mnie mapa marzeń stworzona na początku roku. Od dwóch lat wklejałam symbol zina na nią, ale nie udawało mi się zrealizować tego pomysłu. W tym roku, na początku kwarantanny postanowiłam wcielić ideę w życie. Było to znacznie przyjemniejsze zajęcie niż odbieranie telefonów i maili z odwołaniem zlecenia za zleceniem. Pandemia (wtedy początkująca w Polsce epidemia) była idealnym momentem, by zająć się twórczym działaniem, ale niezwykle zgubnym dla publikacji/ rozpowszechnieniem zina. Ludzie pozamykali się w domach, więc nie było sensu roznosić gotowych egzemplarzy w zaplanowane miejsca. Publika sama poprosiła o elektroniczną wersję. Tak Flashover trafił na Issue, ale od początku!

Zin krok po kroku

Podstawowe założenia, jakie miałam, to czerpanie z mojej wiedzy i stworzenie interaktywnego narzędzia. Z technicznych aspektów wymagałam prostego layoutu, który będzie zachęcał do interakcji, a także nie wykończy mojej drukarki. Jak zatem zrobić zina?

  1. Przejrzałam internet pod kątem instrukcji i jakichkolwiek wskazówek. Znalazłam kilka niezwykle pomocnych stron, które linkuję na końcu tekstu.
  2. Poszukałam inspiracji do layoutu, kierunku w dizajnie, który mnie pociąga i mógłby zrealizować moje założenia. Pomocny był Pinterest, Behance, Instagram i e-biblioteka.
  3. Treść. Ten krok może być nieco wcześniej, ale ja miałam już go opracowanego od dłuższego czasu, dlatego taka kolejność. A krok ten to: przemyśl temat, który miałby być zaczynem Twojego zina. Co Cię pochłania, czym chętnie się dzielisz, o czym żywo dyskutujesz? Zrób małą burzę mózgu/mózgów i spisz wszystkie pomysły. Każdy z nich to potencjalny numer Twojego zina.
  4. Forma. Zdecyduj, ile stron chcesz zapełnić i czy idziesz tradycyjnie w papier, czy może tworzysz e-zina (elektroniczną wersję).
  5. Makieta. Bez względu na to, jaką formę wybierzesz, czas stworzyć makietę zina. Zdecyduj, jak duży powinien być zin – ja wybrałam prostą formę: jedna kartka papieru A4, dająca 8 stron A5. Rozrysuj na kartce treść, którą chcesz zamieścić. Są różne metody. Zobacz poniżej.
  6. Ręczny projekt. Możesz ręcznie zamieścić opracowaną treść (napisać/ narysować/ stworzyć kolaż itd.) na nowej makiecie i mieć gotowego zina lub pójść w wersję drukowaną. Ja wybrałam drugą opcję.
  7. Projekt graficzny. Chciałam zrobić wszystko prosto i szybko, dlatego swojego zina zrobiłam w Canvie. Poniżej szablon, który stworzyłam na swoje potrzeby. Pamiętałam, żeby uwzględnić sposób drukowania mojej drukarki, miejsce na marginesy i spady, miejsce na spięcie/zszycie/grzbiet i potrzebę odbicia odpowiednich stron w pionie/poziomie. Pomocne wskazówki znalazłam tutaj.
  8. Drukowanie proofa. Wydrukowałam egzemplarz, złożyłam go, zszyłam grzbiet i przecięłam strony. Sprawdziłam, czy nigdzie tekst ani grafika nie jest przycięta lub niewidoczna. Była niestety, więc odpaliłam projekt w Canvie, poprzesuwałam elementy i ponownie wydrukowałam. Teraz wszystko było ok.
  9. Publikacja. Wydrukowałam kilka egzemplarzy i oznajmiłam światu o powstaniu Flashover. Pojawiły się prośby o wersję elektroniczną, więc dostosowałam projekt w Canvie do potrzeb Issue (każda strona makiety stała się osobną stroną, obróciłam elementy o 180 stopni, dodałam kilka stron, by wersja papierowa odróżniała się od e-zina) i opublikowałam na tej platformie.
zin

makieta A4

Dlaczego Flashover?

Wiedziałam, że pierwszy numer będzie poświęcony ciału i ciałopozytywności. To temat, który mnie rozpala od kilku lat, czego dowodem są, chociażby warsztaty ciałopozytywne, które prowadzę w Fundacji Laboratorium Zmiany. Zależało mi, by ten zin był katalizatorem refleksji o sobie i relacji z ciałem. Myślę, że osiągnęłam ten cel. Wybrałam tytuł Flashover, gdyż jest to pojęcie nie tylko istniejące w słowniku strażackim (rozgorzenie, czyli gwałtowne przejście rosnącego pożaru w pożar w pełni rozwinięty), ale sięgające o wiele głębiej.

Flashover – magiczna chwila, w której wszyscy obecni zaczynają nagle mówić szczerze i o rzeczach dla siebie istotnych. Tak jakby chwilowy skok wzajemnego zaufania wywołał spięcie i słowom udało się wreszcie ominąć te wszystkie izolatory z ironii, które w sobie nosimy. A ładunek emocjonalny, którym się stale ładujemy, ocierając się i przeciskając przez świat, momentalnie spłynął do ziemi. za: Myślnik Stankiewicza.

Ogromnie spodobał mi się Słownik smutków nieoczywistych i zapragnęłam sięgać do niego w swoim tekstach. Myślę, że nie było lepszej nazwy. Dla mnie zin to naturalne przedłużenie bloga, którego traktuję jako źródło inspiracji i zaczątek dyskusji. Gdzie szukać papierowej wersji? Wydrukowałam 20 egzemplarzy, które czekają na rządową odwilż lokali. Wraz z ich funkcjonowaniem pojawią się ludzie, którzy trafią na Flashover. Choć wydaje mi się, że powinnam zostawić ziny w parkach i lasach, tam szybciej ludzie na nie trafią. 😉 Rozszerzoną wersję online możesz przeczytać na Issue. Kolejny numer poświęcę wdzięczności.

 

Pomoce i materiały

  1. 3-minutowy materiał wideo o robieniu rysowanego zina: https://youtu.be/Ixqr9e3wCxI
  2. Instrukcja do zrobienia makiety/ artzina: https://www.rookiemag.com/2012/05/how-to-make-a-zine/
  3. Pomocne wprowadzenie do zinów: https://thecreativeindependent.com/guides/how-to-make-a-zine/
  4. Metazin: Instrukcja obsługi zina: https://issuu.com/thepublicstudio/docs/metazine-final-interactive
  5. Kolejna instrukcja: https://www.vice.com/en_us/article/d3jxyj/how-to-make-a-zine-vgtl
  6. Artykuł, który mnie zainspirował do stworzenia zina: https://i-d.vice.com/pl/article/wjn4dx/najlepsze-ziny
  7. Archiwum zinów – masa inspiracji i świetnej lektury: https://archive.org/details/solidarityrevolutionarycenter?&sort=-downloads&page=2

Czy są znasz jakieś ziny, które powinnam zobaczyć? Może tworzysz takie? Koniecznie podeślij linka w komentarzu!