Polska 2018, 11. listopada. Nie brałam udziału w warszawskim marszu, ale gdy zobaczyłam neofaszystowskie flagi obok biało-czerwonej, serce mi zadrżało. Bo tak, moim zdaniem, nie powinno być w Polsce – kraju, który tak wiele wycierpiał przez radykalizmy. I gdy już miałam ze złości i bezsilności rozpłakać się, przypomniałam sobie najradośniejszy i najpiękniejszy Dzień Niepodległości, jaki przeżyłam. Opowiem Wam o nim.

Polska w Grecji

Cofnijmy się o dwa lata, jesteśmy w greckich Salonikach. Ktoś z Polskiej ekipy wymyśla, by świętować 11-stego listopada i zaprosić innych Erasmusów do biało-czerwonej zabawy. Pomysł był trafiony – każda okazja do zabawy jest dobra, a poza tym mamy fajną polską ekipę, myślę, że nie skłamię, mówiąc: powszechnie całkiem lubianą. Dopiero w połowie imprezy zauważamy, jak wiele osób przyszło na polską imprezę – ludzie nie mieścili się w środku i część zabawy, mimo chłodu, przeniosła się na zewnątrz.

Gdy dotarłyśmy z Patrycją na miejsce, do popularnego baru w porcie, wszędzie dyndały biało-czerwone balony; ktoś przyniósł polską flagę; chyba nawet udało się załatwić tematyczną girlandę. Podkreślam ten fakt, ponieważ zazwyczaj nie są to łatwe rzeczy do zdobycia na obczyźnie. Co najważniejsze chyba, udało się zdobyć polską Soplicę. Ta o smaku orzechowym podbiła wszystkie erasmusowe serca. Pozostałe – malinowa, porzeczkowa i truskawkowa równie szybko rozeszły się, a ci, którzy południowym zwyczajem późno przyszli, musieli obejść się smakiem. Nikt z organizatorów nie przypuszczał, że cudzoziemcy zasmakują w polskich specjałach. Udałabym jednak fałszywą skromność, bo wiem z zagranicznych wojaży, że polskie alkohole na czele z matuchną wódką cieszą się ogromnym powodzeniem.

W przeciwieństwie do Soplicy, do końca imprezy nie zabrakło polskiej muzyki, która czasem prowokowała do szalonego tańca, a czasem pozwalała na przytulańce rozpoczynające międzynarodowe sojusze. 😉 Były momenty, gdy darliśmy się wszyscy wniebogłosy śpiewając “Karczmareczkę”. Z czasem przestało nam przeszkadzać to, że nie zawsze znamy tekst. 😉

Polska serdeczna

Można powiedzieć, ot impreza zakrapiana alkoholem. Nie zgodzę się. W tym dniu byliśmy wszyscy razem. Nikt nie pytał o poglądy, nie zastanawiał się nad kondycją czy przyszłością kraju, nie przerzucaliśmy się wersjami historii, żalem czy pretensjami. Po prostu byliśmy dumni z bycia Polakiem/Polką i dzieliliśmy się swoją radością. Ktoś w kolejce po drinka uczył Hiszpanki polskich zwrotów, inny ktoś w kolejce do toalety tłumaczył Turkom, jak doszło do niepodległości, a jeszcze ktoś przy papierosie opowiadał Grekom o polskiej kuchni. Niektórzy z Erasmusów chwalili się polskimi korzeniami, inni znowu znali kogoś z Polski i pytali, czy przypadkiem to nasz znajomy. Niektórzy dopytywali, skąd jestem i opowiadali o wycieczce do Krakowa czy Warszawy. Nie pamiętam, by ktoś się żalił czy wspominał o przykrościach, jakie doznał od Polaków/Polek/w Polsce. Wszyscy byli w doskonałych nastrojach i do późnych godzin noc…rannych wspólnie bawiliśmy się za niepodległą Rzeczpospolitą.

Z perspektywy czasu myślę, że właśnie to poczucie wspólnoty i czysta radość połączona z dumą sprawiła, że zapamiętałam ten dzień jako najpiękniejsze świętowanie niepodległości. Sądzę też, że odejście od patosowego patriotyzmu, martyrologii, partyjności, Jana III Sobieskiego, Józefa Piłsudskiego i innych mężów stanu, pozwoliło nam na celebrowanie pełnym wdzięczności i pogody ducha serduchem.

Polska 2018

Dziś zawiesiliśmy z Leszkiem naszą pierwszą wspólną flagę. Jest ogromna i łopocze głośno na listopadowym wietrze. Nie mieliśmy drążka, więc posłużyłam się kijem od miotły, trudno, jakoś przebolejemy brak zamiatania przez kilka dni. Nie mieliśmy też uchwytu na balkonie, więc z pomocą gaffera przymocowaliśmy ją do uchwytu po antenie telewizyjnej. Cały dzień oglądałam ją z zachwytem. W przyszłym roku zrobimy tak samo. Do tego ugotuję czerwony barszcz z jajkami, zrobimy razem pierogi, przygotujemy grzany cydr albo wyciągniemy z lodówki wódkę i zaprosimy bliskich do świętowania przy wspólnym stole. Kto wie, może ktoś się pokusi o sałatkę jarzynową. Będziemy razem w ten dzień, tak, jak wtedy, gdy tłoczyliśmy się w portowym barze pod greckim niebem.