Przede mną leży korek. No może jeszcze nie korek, a zaledwie kora dębu korkowego. Dwa tygodnie temu zerwałam ją sama na terenie EPAMAC, najlepszej szkoły rolniczej w Portugalii. Nie trafiłabym tam, gdyby nie wymiana młodzieżowa poświęcona zrównoważonemu rozwojowi, na którą wybrałam się po raz pierwszy w życiu. Myślę, że każdy powinien wykorzystać podobną szansę, dlatego na własnym przykładzie daję dziś wskazówki. Zapraszam! 

Co to jest wymiana młodzieżowa?

Wymiana polega na tym, że młodzi ludzie z różnych krajów spotykają się w określonym czasie, w określonym miejscu, by razem pracować nad jakimś zagadnieniem lub projektem, a przy tym spędzają wspólnie czas. Nie ma tu systemu szkolnego (może Wam się to kojarzyć z wyjazdami szkolnymi do innych szkół spoza kraju – np. program Comenius) – są zajęcia w formie zabawy, warsztatów, gier, debat, zajęć sportowych, artystycznych i co tylko przyjdzie do głowy organizatorom. Zawsze jest temat przewodni, jak u mnie zrównoważony rozwój. Wybrałam się tam, bo chciałam podzielić się swoimi doświadczeniami z sharing economy (ekonomii współdzielenia), które nabyłam w We The Crowd. Zresztą zobaczmy, co przygotowała Komisja Europejska:

 

Czego się spodziewać?

Co ja robiłam na swojej wymianie? Na przykład pułapki na azjatyckie osy, które dokonały inwazji na terenie Portugalii. Skubane pożywiają się na tamtejszych pszczołach, przez co drastycznie zmniejsza się ilość zapylaczy, a produkcja miodu jest zagrożona. Osy są w tym bezwzględne – lecą za pszczołami do ula/gniazda, a gdy wszystkie pszczoły są w środku po całym dniu pracy, obsiadają ul/gniazdo i mordują jedna po drugiej wylatujące nazajutrz pszczoły.

wymianę młodzieżową

photo credits: Kate Vujić‎

Było także sporo spotkań z lokalnymi organizacjami, z mieszkańcami Marco de Canaveses, strażakami (największym środowiskowym problemem Portugalii są coroczne pożary, które zbierają krwawe żniwo) czy pracy w zróżnicowanych grupach. Dzięki temu mam teraz szerszą perspektywę, ale też wiem, co sama mogę zrobić, by być bardziej przyjazna środowisku. Podczas towarzyskich pogaduszek dużo dowiedziałam się o Portugalii, która do tej pory kojarzyła mi się tylko z Lizboną, żółtym tramwajem, winem i oceanem. To pierwszy „mój” kraj z kolonialną przeszłością, z dyktatorem lubującym się w faszyzmie i gospodarką, która przez długie lata przypominała, jeśli nie była systemem feudalnym. By być rzetelną, spieszę poinformować, że na tyle, na ile chciałam, na tyle się integrowałam, rozmawiałam i bawiłam do późnych godzin nocnych ( a może rannych?). Bo i na tym też polega wymiana młodzieżowa: ludzie poznają inych, których pewnie nie mieliby okazji spotkać u siebie, w miejscu zamieszkania. Ćwiczą angielski, uczą się słówek z innych języków (mój chorwacki wzbogacił się o dwa nowe słowa), szukają podobieństw i różnic, nawiązują znajomości i przyjaźnie, rozwijają swoje umiejętności społeczne. 

wymianę młodzieżową

Wizyta w ratuszu Marco de Canaveses. Miasto jest dumne z Carmen Mirandy, hollywoodzkiej gwiazdy urodzonej właśnie tam.

Napisałam, że jest temat przewodni. Organizacje lub grupy (formalne/nieformalne) przygotowujące wymianę mają zarys programu i oczekiwania, co uczestnicy i uczestniczki powinni wyciągnąć z tej wymiany. Ostatecznie za to co w rzeczywistości się dzieje, odpowiedzialna jest właśnie młodzież. To ona przygotowuje zadania, ćwiczenia i zajęcia z pomocą liderów grup (każda grupa krajowa ma lidera lub liderkę – w przypadku Portugalii pełniłam właśnie taką rolę) i organizatorów. Siła wymiany polega w potencjale grup i ich zaangażowania. To ogromna wartość wymiany – to, że młodzi mogą decydować o sobie, tym jak się będą rozwijać (specjalnie nie piszę „uczyć”), mają poczucie sprawstwa i sami ponoszą konsekwencje swoich wyborów. Jeśli zależy Wam na super intensywnym programie, odgórnie narzuconym programie i realizacji go przez profesjonalistów, lepiej wybrać się na trening niż na wymianę.

Stałym punktem programu takich wyjazdów jest intercultural evening, na którym kraje prezentują się. Broń Boże nudne prezentacje – zawsze trzeba przywieźć narodowe specjały i podzielić się nimi. 🙂 Często towarzyszą temu filmiki, tańce, śpiewanie, quizy i różne gry. Zawsze mam zagwozdkę z tym, jak powinnam pokazać Polskę, co przywieźć, by nie wypaść banalnie, jak najlepiej wytłumaczyć naszą kulturę. Mam swoje sprawdzone patenty, ale nie chcę wpadać w stereotypową kliszę i przed wylotem spędzam dużo czasu na obmyślaniu idealnej prezentacji.

wymianę młodzieżową

Podczas wymiany codziennie jesteś w kontakcie z masą ludzi z różnych stron świata, jesz z nimi posiłki, śpisz w jednym miejscu, bawisz się wieczorami, a za dnia główkujesz nad lepszym jutrem. Jednym z takich wzruszających dla mnie momentów, było polsko-serbsko-chorwackie nocne śpiewanie „Malczików”. 🙂 Nie wpadłam wcześniej na to, że Yugoton tak nas zbliży. Teraz już to wiem. 🙂

Z informacji organizacyjnych powinniście wiedzieć, że wymiana trwa od 5 do 21 dni (bez dni potrzebnych na podróż) i może wziąć w niej udział od 16 do nawet 60 osób. Teraz już wiecie czego mniej więcej się spodziewać. 🙂

Kto może pojechać na wymianę młodzieżową?

Najmłodsze osoby mogą mieć 13 lat, najstarsze 30. Zazwyczaj organizatorzy ustalają sobie jakieś widełki wieku dla uczestników, bo jak można się łatwo domyślić, między 13-latkiem, a 30-latkiem jest 17 lat różnicy doświadczenia. Każda grupa krajowa musi mieć pełnoletniego lidera grupy. Takiej osoby nie dotyczą żadne górne limity wiekowe. Jeśli będziecie chcieli, zrobimy sobie sesję Q&A na Instagramie i opowiem więcej o byciu liderką grupy.

Jak wyjechać na wymianę młodzieżową?

Pierwsze czego potrzebujecie to informacji, gdzie szukać „ofert”. Jeśli nie jesteście związani z organizacją (młodzieżową, pozarządową, studencką, grupą nieformalną, klubem sportowym), która realizuje projekty związane z Erasmusem + (w tym owe wymiany), potrzebujecie takowej poszukać. Często są to lokalne i regionalne centra wolontariatów lub organizacje pełniące taką lub podobną funkcję, ale nie tylko. Mnie na wymianę młodzieżową wysłało Youth Support Centre. Działają non profit, dają młodym szansę na międzynarodowe wyjazdy. Jako partnerzy projektowi rocznie wysyłają od 30 do 50 osób na wymiany czy treningi. Gdzie? Na przykład do Włoch, Grecji czy Slowenii. Planują partnerstwo z St. Marteen… na Karaibach. Będą na pewno szukać kolejnych uczestników i uczestniczek, śledźcie ich. 🙂

Do głowy jednak przychodzi mi także Semper Avanti. Możecie także przejrzeć bazy organizacji (oczywiście filtrując dobrze wyniki) na ngo.pl, by znaleźć organizacji, które zajmują się sprawami młodzieży. Zasięgnijcie języka u osób, które tak wyjeżdżają. Nie poddawajcie się szybko, jest też masa grup na Facebooku, na którym takie organizacje ogłaszają się i gdzie poszukują uczestników projektów:

Często też zaglądam na stronę Eurodesku, gdy szukam ciekawych projektów.

Gdy już znajdziecie organizację lub projekt dla siebie, dobrze przeczytajcie infopack opisujący wymianę młodzieżową. Jeśli podoba Wam się to, co czytajcie – śmiało aplikujcie. Zazwyczaj trzeba wypełnić formularz zgłoszeniowy, opisać dobrze swoją motywację, by przekonać do siebie organizację wysyłającą. Gdy to się uda, będziecie w kontakcie z koordynatorami wymiany, którzy Was przeprowadzą przez cały proces logistyczny. Często omawiają z Tobą kwestie podróży i rozliczeń, a gdy zaczęłam ten temat to czas na najważniejszą informację tego dnia. Za Twój pobyt płaci Unia (#thankseu), a koszty podróży są zwracane do określonego limitu. To oznacza, że małym kosztem, jeśli nie zerowym zyskujesz europejskie doświadczenie. To szansa dla wszystkich, którzy nie śmierdzą groszem, a chcieliby liznąć trochę świata, języka, innych kultur i sami coś wnieść do świata. Jak już Wam opadnie chmura ekscytacji, to tylko przypomnę, że pieniądze Unii nie biorą się z powietrza, składają się na nie wszyscy z UE. Mam to zawsze z tyłu głowy i staram się jak najwięcej od siebie dać w ramach wdzięczności za daną szansę. Polecam to każdej osobie, która korzysta z takich wyjazdów. 🙂

wymianę młodzieżową

photo credits: Inês Pinto

Youthpass

Na koniec wisienka na torcie. Podczas wymiany młodzieżowej nie ma ocen, dziennika, certyfikatów z pieczątką z ziemniaka. Nie ma nauczycieli, wykładowców, nikogo, kto by Wam powiedział, że jesteście dobrzy w tym, co robicie. Sami siebie oceniacie, a efektem tego jest Youthpass – dokument poświadczający Wasz rozwój w ośmiu kluczowych kompetencjach:

  1. Porozumiewanie się w języku ojczystym.
  2. Porozumiewanie się w językach obcych.
  3. Kompetencje matematyczne i podstawowe kompetencje naukowo-techniczne.
  4. Kompetencje informatyczne.
  5. Umiejętność uczenia się.
  6. Kompetencje społeczne i obywatelskie.
  7. Inicjatywność i przedsiębiorczość.
  8. Świadomość i ekspresja kulturalna.

Youthpass jest rozpoznawalnym w środowisku edukacji pozaformalnej i nieformalnej certyfikatem, ale sama na rozmowie o pracę pokazywałam je (mam ich już kilka) i zawsze robiły wrażenie. Więcej o Youthpass dowiecie się tutaj.

To nie koniec

Jest jeszcze masę rzeczy, którymi chciałabym się z Wami podzielić odnośnie wymian młodzieżowych, ale postanowiłam oddać Wam pole na pytania i kwestie, które Was mogą nurtować. Może chcecie wyjechać na wymianę jako lierzy grup, albo nie wiecie czego się spodziewać po programie (intercultural evening – to się nadaje na osobny tekst!), a może zastanawiacie się jak czytać infopack, a może nawet jak się spakować na tydzień w małą walizkę – bagaż podręczny. Pomyślałam o sesji Q&A na Instagramie. Niebawem zapytam Was na fanpage w formie ankiety o to czy i ewentualnie kiedy chcielibyście się ze mną „spotkać”. Jeśli macie do mnie pytania na już, zawsze możecie zadać je tu w komentarzu, odpowiem ASAP jak to mówią w Mordorze na Domaniewskiej. 🙂

Tymczasem już teraz zachęcam Was mocno do udziału w wymianie młodzieżowej i trzymam za Was kciuki!