23. marca 2018 r., #czarnypiątek. Ramię w ramię przechodzimy ulicami Warszawy, skandując Myślę. Czuję. Decyduję! czy Rewolucja to kobieta. To było ważne, to było potrzebne i cieszę się, że byłam tam z Dziewuchami z całej Polski. Kurz jednak powoli opada. Jesteśmy pięć dni od Czarnego Protestu. Co w tym czasie działo się w Polsce i na świecie? 

Gdzie byłyśmy w #czarnypiątek?

Protestowałyśmy i miałyśmy wsparcie od kobiet i mężczyzn m.in. w Warszawie, Berlinie, Irlandii, Paryżu, Toronto, Armenii, Oslo, Bordeaux, Szanghaju, Canberrze, Brukseli, Wiedniu, Nowym Jorku, Barcelonie, Londynie i wielu wielu polskich, i zagranicznych miastach. W samej Warszawie było nas nie 20, nie 55, a prawie 90 tysięcy. Dziękuję tym, które zgromadziły się licznie i tym, które jak pani Beata Katkowska w Gryficach samotnie protestowały! Skandowałyśmy „Solidarność naszą bronią” i dałyśmy temu przykład.

O naszym sprzeciwie informowały m.in. CNN, BBC, The Guardian, Reuters, The Independent czy The Washington Post. Mam wrażenie, że niewiele osób wie, jakim echem odbił się #czarnypiątek – kto o nas mówił, gdzie protestowałyśmy. Mam nadzieję, że pomogłam nieco lepiej wyobrazić sobie skalę Strajku Kobiet – jak wiele osób nie zgadza się z założeniami projektu „Zatrzymaj Aborcję”.

Przeczytaj wspólne oświadczenie Amnesty International, Human Rights Watch, Centre for Reproductive Rights oraz 200 innych organizacji w związku z pracami parlamentarnymi nad projektem „Zatrzymaj Aborcję”.

 

 

#czarnypiątek

żródło: www.reuters.com

 

Przyznaję, że mnie samą przerosła skala tego wydarzenia. To był mój pierwszy protest, nie wiedziałam (ps. chcecie poczytać jak się przygotować na protest? Dajcie znać w komentarzach!) czego się spodziewać. To, co zobaczyłam, czego doświadczyłam przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Tego jak było nas dużo, jak dbałyśmy o siebie nawzajem, jak dopingowałyśmy się nazwajem, jak solidarne byłyśmy. Gdy zobaczyłam timelapse’a przygotowanego przez Gazetę, opadła mi szczęka – aż tyle nas wyszło na ulicę? Mega!

 

Timelapse Czarnego Piątku

Idą, idą i końca nie widać… 55 sekund, które pokazuje tłumy na proteście Czarnego Piątku

Opublikowany przez Gazeta.pl 23 marca 2018

 

Co potem?

Część poniższych rzeczy wydarzyła się na krótko przed samym Czarnym Piątkiem, ale przybrała na sporej popularności kilka dni później.

Hejt zewsząd

Po pierwsze otrzymałam dużo wsparcia od znajomych. Mama, Siostra i Leszek byli ze mnie dumni, co bardzo mi pomogło, gdy czytałam komentarze przeciwników, przeciwniczek, hejterów i hejterek. Postanowiłam się specjalnie nie wdawać w dyskusje, bo wiem dlaczego byłam na Czarnym Piątku i na co się nie zgadzam. Nie chciałam tracić nerwów na przepychanki, lepiej jest przekonywać do poparcia sprawy osoby niezdecydowane. Druga strona medalu jest taka, że naczytałam się dużo nienawistnych, chamskich, wulgarnych komentarzy na temat protestujących kobiet. Nazwano nas wywłokami, szlaufami, czarnymi wdowami, feminazistkami i są to te łagodniejsze określenia.Kiedyś bardzo bym to przeżywała, dziś nauczona doświadczeniem zaczęłam reagować. Komentarze oparte na mowie nienawiści zgłosiłam Facebookowi. Śledzę Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, co zresztą polecam każdej i każdemu. Złożyli zawiadomienie do prokuratury ws. zniesławienia uczestniczek Czarnego Protestu. Możesz dołączyć do akcji i również to zrobić – dokładną instrukcję znajdziesz tutaj. Nie ma co stać z boku, na hejt musi być zdecydowana reakcja.

Jak zablokować hejt? Podejmij kroki prawne lub jeśli nie znasz się na tym, wykorzystaj dostępne narzędzia, np. hejtstop.pl Mają też liczne tutoriale, jak zrobić to samej/ samemu. Przykładowo Facebook:

Papież rozgrzesza aborcję

Jesli kogoś przekonuje postać papieża, to proszę bardzo, oto okazanie miłosierdzia tym, którzy tego oczekują. Za Newsweekiem:

Papież udzielił wszystkim kapłanom władzy rozgrzeszania osób, które popełniły grzech aborcji, przedłużając tym samym swą decyzję, która obowiązywała w Roku Świętym. (…) Papież stwierdził następnie: „Chciałbym podkreślić z całą mocą, że aborcja jest grzechem ciężkim, ponieważ kładzie kres niewinnemu życiu. Jednakże z równą siłą mogę i muszę stwierdzić, że nie ma żadnego grzechu, którego nie mogłoby objąć i zniszczyć Boże miłosierdzie, gdy znajduje serce skruszone, które prosi o pojednanie się z Ojcem. (…) Niech więc każdy kapłan stanie się przewodnikiem, wsparciem i pociechą, towarzysząc penitentom na tej drodze specjalnego pojednania” – zaapelował.

W kraju nad Wisłą znajdą się księża bardziej papiescy od następcy św. Piotra. Gdy zaczną w tej sprawie oponować, warto odwołać się do ich nomen omen sumienia. Uważam, że słowa Franciszka to dobry znak dla kobiet, które wierzą w Boga, są członkiniami Kościoła Katolickiego, przeszły przez aborcję i potrzebowały zaznać spokoju ducha. Podobno Bóg jest miłością i miłosierdziem. Niech zatem KK to pokaże.
#czarnypiątek

Poster by Marcin Wicha & Tomek Frycz / DOŚĆ! / 2018

Naprotechnologia kosztowała 20 mln i efektów nie widać

Rządowy program prokreacji od momentu wystartowania (półtora roku temu) nie dał jeszcze efektów, choć kosztował 20 milionów. Za TOK FM:

Tymczasem w Łodzi – w ramach miejskiego programu in vitro, który ruszył 21 lipca 2016r. – zakwalifikowanych zostało jak dotąd ok. 300 par, urodziło się 65 dzieci, a w ciąży jest aktualnie 128 kobiet, z których 7 spodziewa się bliźniaków. Tylko w 2017 r. rząd wydał na program 20 mln zł. Tymczasem Łódź na półtora roku programu wydała 1,6 mln zł. (…) Warto przypomnieć, że naprotechnologia to metoda, która w żadnym kraju poza Polską nie jest uważana za alternatywę wobec in vitro. Na początku bieżącego roku Stowarzyszenie Nasz Bocian opublikowało raport dotyczący działalności naprotechnologów na Mazowszu w 2017 r. Na 43 pary, raptem trzy kobiety zaszły w ciążę. Cały program kosztował 100 tys. złotych. Naprotechnologia to metoda mająca monitorować i utrzymywać zdrowie układu rozrodczego kobiet, oparta na metodach planowania rodziny akceptowanych przez Kościół.

żródło: /www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23168065,1-5-roku-rzadowego-programu-prokreacji-efekty-nieznane-a.html 

Tak tylko przypomnę, że Ministerstwo nie ma własnych pieniędzy, to są nasze podatki. Moje, Twoje, Twoich rodziców, naszych sąsiadów, nauczycieli/ek, sprzedawczyń/ców, przedsiębiorców/czyń, lekarek/rzy.

To dopiero początek

Krokodyl, gdy upoluje duże zwierze, wciąga ofiarę pod wodę – podtapia, obraca ją wokół własnej osi i wyszarpuje kawałek po kawałku mięso. Po trochu rozrywa nieszczęśnika. Brzmi znajomo? Jak komuś nie poodba się analogia do gazeli, to niec wyobrazi sobie bardziej swojski obraz. Cebuli. Obiera się nas po trochu z praw fundamentalnych, grożąc, strasząc, powołując się na populizm i ideologię. Męczy się nas tematem praw reprodukcyjnych już od dwóch lat i jak ten krokodyl czeka, aż przestaniemy stawiać opór. Szafuje się godnością Polek, robiąc z praw reprodukcyjnych zasłonę dymną dla przyjmowanych nocą ustaw. Tłamsi się nasze protesty porównaniami do prawdzwych problemów: „Gdzie Ty masz tu reżim, to demokracja… nie przeżyłaś wojny/reżimu, więc nie wiesz co to bezprawie…to temat zastępczy, są ważniejsze sprawy”. To może zaserwuję gorzką pigłukę z historii o tym, że każdy totalitaryzm był przeciwny prawom reprodukcyjnym i godności kobiet. Przeczytasz o tym tutaj. Tak tak, płodność kobiety i rodzenie dzieci to sprawa: czystości rasy; siły rządów Mussoliniego, Franco; wierności Ojczyźnie; kolektywu, nie jednostki, w ZSRR. Hańba! Tak krzyczałyśmy w Warszawie i tak będziemy krzyczeć, tupać, hałasować, głosować, rozliczać, patrzeć na ręce tym, którzy prowadzą Rzeczpospolitą w tym kierunku.