Od szóstego lutego powtarzam, że mam najlepszą szefową ever. Jeśli potrzebuję, daje mi wolne bez marudzenia. Jeśli wyjeżdżam z Opola w środku tygodnia, robi mi przelew i mówi „zabaw się dziewczyno”, a gdy mówię „zróbmy to inaczej, dajmy coś nowego”, bez zastanowienia daje zielone światło. Ta szefowa to ja sama i to najlepszy prezent jaki mogłam sobie zrobić w nowym roku. Jaka lekcja z tego płynie – oto dziś podsumowanie prowadzenia firmy przez miesiąc. 

Dlaczego własna firma?

Chciałam sama gospodarować swoim czasem – pracuję w swoim rytmie. Zależało mi na samodzielnym wyborze projektów, nad którymi będę pracować. Męczyło mnie milion pięćset sto siedemset PITów, które trzeba było rozliczać co roku. Usunęłam wszewiedzącego „szefa”, który ZAWSZE wie lepiej i niedocenia moich pomysłów, mojej pracy. Usuwając pracodawcę, usuwam pośrednika między mną a klientem/tką i jestem w stanie odpowiadać na jego/jej potrzeby, bez względu na widzimisię „szefa”. Chciałam być traktowana po partnersku. Chciałam podróżować bez proszenia się 3 miesiące wcześniej o urlop. Pieniądze, które mi oferowano na etacie, były śmieszne. Wiedziałam też, że mam osoby, na których mogę polegać. I na koniec chciałam wziąć sprawy w swoje ręce. Myślę, że to właśnie ta kumulacja popchnęła mnie w ramiona działalności gospodarczej.

Co mówią inni?

Jak odbierane jest prowadzenie własnej firmy? Różnie! Mam przyjaciół, którzy są pozytywnie nastawieni do tego pomysłu i szczerze zainteresowani dopytują, jak mi idzie. Z drugiej strony mam też bliskich, którzy mają dziwne wyobrażenie o prowadzeniu firmy. Spotkałam się z tekstem, że „teraz to mnie stać na wszystko”, co obnaża stereotypy o przedsiebiorcach/czyniach. Zwłaszcza ten, że śpią na pieniądzach. Pewnie jeszcze zdobytych w jakiś szemrany sposób, np. „przez ZNAJOMOŚCI!” Dziwi mnie takie podejście, a jednocześnie rozumiem skąd to się bierze. Mam nadzieję, że swoim przykładem, zmienię chociaż w najbliższym gronie wizerunek przedsiębiorców/czyń na lepsze.

Czego boję się najbardziej w prowadzeniu firmy?

Przerażają mnie formalności jak np. pisanie umów dla podwykonawców czy załatwianie spraw w urzędach, zwłaszcza w ZUSie. Zastanawiam się na ile to efekt ogólnej paranoi i narzekania na tę insytucję, a na ile to faktycznie strach przed  niezrozumiałym i rozbudowanym systemem. Stres też jest, gdy klient/ka zwleka z zapłatą. Może się wydawać, że to oczywiste w prowadzeniu firmy, ale naprawdę irytująca sytuacja. Zwłaszcza gdy, zależy mi, żeby być fair z podwykonawcami i płacić im na czas, każdy ma przecież do opłacenia czynsz, kredyt, żłobek czy paliwo. Na koniec dodam też strach przed rozmowami telefonicznymi. Podejrzewam, że to pozostałość po pracy w Call Center. Zanim zadzwonię do klienta/ki, zbieram się na odwagę kilkanaście minut. Czuję jednak, że w każdej tej sprawie, jest to kwestia wprawy, zaufania do siebie i osób, z którymi pracuję.

Co mi pomogło?

Myślę, że nie wystartowałabym z własną firmą, gdyby nie kilka czynników:

a) wiara w siebie. Doszłam do wniosku, że wiem już dużo, widziałam sporo, z niejednego pieca chleb już jadłam. Nadszedł zatem czas, by spieniężyć zgromadzone doświadczenia i wiedzę.
b) Wsparcie Leszka, który ma na swoim koncie własną działalność i jest mi drogowskazem, a jednocześnie solidnym fundamentem, na którym mogę polegać.
c) Wyrobione znajomości za czasów studiów i późniejszych zleceń. Wspierałam przez lata różne projekty i środowiska, dziś to owocuje zleceniami. Każdy przecież chce współrpacować ze sprawdzoną osobą, która wie, co robi i robi to dobrze. 😉
d) Mentorka. Zawsze chętnie dzieli się wiedzą, doradza, podpytuje jak idzie, podsuwa różne pomysły i żywo kibicuje. Warto mieć taką osobę.
e) Oczywiste, ale jednak trzeba wspomnieć – biznesplan. Wykorzystałam schemat busines model canvas, który na swoje potrzeby nieco inaczej opisałam – przetłumaczyłam na polski i dodałam prostsze pytania pomocnicze. Jeśli też takiego potrzebujesz, pobierz sobie za darmo z podstrony (co za niespodzianka) Pobierz. 🙂
f) Doświadczenia ze światem przedsiebiorczości. Pracowałam przez prawie dwa lata w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości UO; chodziłam, a potem prowadziłam kilka edycji StartUp Mixer (najbliższy już 22 marca, o godz. 18.00 w restauracji Venezia); pojawiałam się w różnych miejscach – Toastmasters Opole było strzałem w dziesiątkę!  Obserwuję i uczę się od Latającą Szkołę dla Kobiet.
g) Długoterminowe zlecenie, które złapałam na samym początku działalności. Dzięki temu czuję się spokojniejsza o comiesięczne stałe opłaty.

Pierwsze sukcesy

Myślę, że dużą rzeczą była realizacja filmu dla Ministerstwa Sprawiedliwości. To był duży klient i udało się zrobić fajną rzecz. W portfolio jest także film dla Uniwersytetu Opolskiego oraz duży event dla Starostwa Powiatowego w Strzelcach Opolskich. Jestem w trakcie rozmów z dużym graczem z branży kulturalnej, oby się udało. Trzymajcie kciuki!

Co zrobiłabym inaczej?

Oczywiście, ze założyłam profil ePUAP, nie chciałam tracić czasu na chodzenie od urzędu do urzędu. Szkoda tylko, że, gdy wypełniałam wniosek podczas rejestracji w CEIDG, nie byłam zalogowana przez właśnie ePUAP. W ten sposób wypełniłam wniosek w trybie anonimowym i koniec końców musiałam iść do urzędu miasta, by go potwierdzić. Całe szczęście trwało to dość krótko. Gdybym mogła, chętnie wzięłabym udział w serii warsztatów/szkoleń z podstaw prowadzenia firmy, zminimalizowałoby to stres jaki przeżywam przy każdej formalności. Z natury jestem bardzo ufna i wierzę, że osoba na danym stanowisku, zna się na swojej robocie. Po tym miesiącu upewniam się coraz bardziej, że należy wprowadzić zasadę ograniczonego zaufania do urzędników i urzędniczek. Nie brałam dotacji z Urzędu Pracy na założenie działalności i nie żałuję, ale myślę, że dobrym pomysłem byłoby zabezpieczenie początków istenienia firmy kapitałem wystarczającym na conajmniej 3 miesiące życia i podstawowych opłat związanych z DG. Mogę się mylić co do konkretnej kwoty, ale na ten moment tak myślę. 😉

Czym się zajmuje moja firma?

Dbam o sprawną komunikację klienta. Pomagam stworzyć więź między nim, a jego odbiorcami. Robię to za pomocą PRu, ale także marketingu treści. Ostatnimi filarami firmysą produkcje filmowe – krótkie filmy dokumentalne prezentujące poruszające historie, materiały promocyjne i reklamowe, a także kompleksowa organizacja eventów. Zbadam potrzeby, zaplanuję, zamówię, zorganizuję. To jaki jest efekt mojej pracy, najlepiej oddaje nazwa firmy: bang! done  😉

Kulisy pracy na swoim

Pracujesz po kilkanaście godzin na dobę, także w weekendy. Niby oczywiste, ale jednak warto to podkreślić. To, że sama reguluję sobie tempo pracy, wymaga ode mnie samodyscypliny i dobrej organizacji czasu. Staram się mieć krótkie i treściwe spotkania z klientami czy partnerami. Gdy załatwiam coś na mieście, nie robię pustych przebiegów – załatwiam najwięcej jak to możliwe na trasie od A do B. Czytam milion razy umowy i formularze, które piszę i te, które podpisuję. Zawsze mam przy sobie powerbanka lub ładowarkę, na wypadek, gdyby od przeglądania maili, mediów społecznościowych i internetu padł telefon w trasie. Korzystam z aplikacji mobilnych ile wlezie – nie wyobrażam sobie firmy bez bankowości elektronicznej, kalendarza, dysku w chmurze, apek do social media, maili, komunikatora (niezawodny Slack), listy to do (np. Wunderlisty) i Wielkiej Trójcy od Transportu (Bilkom, JakDojade i Skycash).

Co dalej?

Trzeba utrzymać tempo pracy i pracować na kolejnymi zleceniami – za coś muszę utrzymać kota. 😉 Zdaję sobie sprawę, że minął dopiero miesiąc, ale może są tu osoby, które zastanawiają się nad prowadzeniem własnej firmy i potrzebują takiego ludzkiego wprowadzenia w temat. Nie jestem alfą i omegą, mam jeszcze dużo do nauczenia się, ale postarałam się jak najdokładniej opisać swoje doświadczenia, mogą być dla kogoś pomocne. Jeśli po lekturze nasuną się, to warto się nimi podzielić w komentarzach pod tekstem. Zbiorę je w jednym miejscu i odpowiem najlepiej jak umiem, a jak nie wiem, to chociaż postaram się odesłać we właściwe miejsce. 😉