W mojej karierze blogerki zdarzyło mi się stworzyć teksty prowokujące długie i burzliwe dyskusje, o których czasem wspominano mi także z trzeciej ręki. Dla mnie zawsze była to motywacja do dalszej pracy i tak właśnie jest z tekstem Nazywam się Magdalena Kurowska. Dyskusja jaka się wywiązała w mediach społecznościowych dała mi poczucie, że ten temat nie ma jeszcze końca. Nie myliłam się. Dziś zatem ciąg tej intrygującej sprawy, na którą rzuca nowe światło dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Dla niezorientowanych w akcji, odsyłam do trzech miejsc. Chronologia jest ważna, dlatego najpierw zajrzyjcie tu, potem na mojego feeda, na drugi tekst, a potem dopiero tutaj. 

Wspomniany w drugim tekście Maciej zapytał dr Sylwię Spurek, zastępczynię Rzecznika Praw Obywatelskich, ile zgłoszeń o sytuacjach pomijania tytułów naukowych kobiet przy jednoczesnym wyeksponowaniu ich w przypadku mężczyzn podczas konferencji lub debat publicznych. Odpowiedź jaką otrzymał zamieścił na moim fanpage’u, a oto jej treść (pisowania oryginalna):

Szanowny Panie,
w odpowiedzi na wniosek skierowany do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich drogą elektroniczną (data wpływu: 11 października 2017 r.), działając na podstawie art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2016 r. poz. 1764, z późn. zm.), uprzejmie informuję, że do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nie wpływają skargi dotyczące pomijania tytułów naukowych kobiet przy jednoczesnym wyeksponowaniu ich w przypadku mężczyzn podczas konferencji lub debat publicznych. Problem reprezentacji kobiet w konferencjach czy debatach pozostaje jednak w kręgu zainteresowań Rzecznika Praw Obywatelskich jako nienależnego organu do spraw równego traktowania – gdyby miał Pan zatem dalsze pytania lub uwagi w tym zakresie,
zachęcam do bezpośredniego kontaktu z Zespołem do spraw Równego Traktowania. (a.mazurczak@brpo.gov.pl).
Z poważaniem,
Magdalena Kuruś
Zastępczyni Dyrektorki Zespołu

I tu zdawałaby się historia zakończyć, gdyby nie wywiad jaki dr Spurek udzieliła Paulinie Klepacz i Aleksandrze Nowak z „G’rls ROOMu” (numer 5 zima 2017/2018). Pozwalam sobie zacytować fragment, jednocześnie zachęcając Was do lektury całego wywiadu, jeśli nie numeru! Poniżej znajdziecie najawżniejsze wnioski w tej sprawie.

Sylwia Spurek: zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Doktorka nauk prawnych, radczyni prawna, legislatorka. Współzałożycielka fundacji Klinika Rządzenia. Od 1991 r. zaangażowana w działania na rzecz praw człowieka. Stypendystka Legal Fellowship Program i uczestniczka zajęć International Women’s Human Rights Clinic, City University of New York (2000). 

Paulina Klepacz: Jesli chodzi o reagowanie – czy zgłaszają się do Państwa osoby, które są dyskryminowane ze względu na płeć?

dr Sylwia Spurek: Nie, osoby, które doświadczają dyskryminację z różnych względów, także ze względu na płeć, często w ogóle się nie skarżą – w tym nie skarżą się nam. Mam wrażenie, że nadal jesteśmy postrzegani – i to jest też kwestia odpowiedniej komunikacji z naszej strony – jako podmiot, który zajmuje się prawem do sądu, wolnością zgromadzeń, przewlekłymi aresztowanianimi, a nie często codziennymi sytuacjami, które także mogą naruszać prawa człowieka – to w przypadku tych drugich nierzadko mamy do czynienia z wykluczaniem, dyskryminowaniem czy opresją wobec najbardziej wrażliwych grup. Do nas takie skargi rzadko docierają. Dlatego ważne jest proaktywne działanie Biura. RPO pełni też funkcje krajowego organu równościowego i w związku z tym mamy obowiązek przeprowadzać niezależne badania społeczne. Badanie, które prowadzimy w tym roku, dotyczy problemu molestowania na uczelniach. Wybraliśmy ten temat po pierwsze ze wsględu na zjawisko under-reportingu.

Underreporting (w tym konkretnym przypadku) – problemy i związane z nimi dane niedoszacowne ze względu na niską świadomość prawną, brak zaufania do organów publicznych oraz inne obawy, którymi mogą się kierować osoby poszkodowane lub przedstawiciele grup złożonych z takich osób. 

Niestety, do sądów czy Państwowej Inspekcji Pracy nie trafiają w ogóle sprawy związane z molestowanie seksualnym, chociaż od 2004 roku mamy w Kodeksie pracy definicję molestowania seksualnego i jest bardzo wyraźnie zaznaczone, że to dyskryminacja ze względu na płeć. Drugi powód, dla którego zdecydowaliśmy się na ten temat, wiąże się z naszymi międzynarodowymi zobowiązaniami – Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) zwrócił Polsce uwagę, że brakuje danych w tym zakresie, a to sprawia, że nie jesteśmy w stanie planować skutecznych działań. Wybraliśmy uczelnie dlatego, że ze względu na hierarchiczną strukturę może dochodzić tam do naruszeń, o których po prostu się nie dowiadujemy. Zobaczymy, co z tego badania będzie wynikało. Pamiętam projekt Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, który zakładał współpracę z uczelniami przy tworzeniu procedur antydyskryminacyjnych. Gdy były przeprowadzane ankiety, które miały pokazać skalę problemu, okazało się, że na jednej uczelni doszło do gwałtu. To są szokujące sytuacje, ale one wyraźnie nam pokazują, że niewiele robimy, by przeciwdziałać zjawisku.

źródło: udostępnione z fanpage Marty Frej

Aleksandra Nowak: Co zrobić, żeby tego typu badania były miarodajne? W większości badań dotyczących przemocy wobec kobiet Polska nie wypada źle, ale to raczej efekt niskiej świadomości, że daną sprawę można, a nawet trzeba zgłosić odpowiednim organom. 

dr Sylwia Spurek: Wszyscy pamiętamy wyniki badania Agencji Praw Podstawowych z 2014 roku, które pokazały Polskę w stosunkowo dobrym świetle. Zgodnie z badaniami skala przemocy wobec kobiet jest u nas dużo mniejsza niż np. w krajach skandynawskich. To było zaskakujące. Te wyniki badań były nawet wykorzystywane przez przeciwników ratyfikacji konwencji stambulskiej (Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Argumenty wyglądały mniej więcej tak: skoro u nas problem jest stosunkowo niewielki, w porównaniu do innych państw Unii Europejskiej, to po co mamy ratyfikować instrument, którego podstawowym celem jest zwalczanie przemocy? Tymczasem Agencja Praw Podstawowych tłumaczyła, że dane dotyczące Polski mogą być zaniżone – z powodu poziomu niskiej świadomości ankietowanych kobiet co do ich praw. Jeśli przemoc w rodzinie uważa się za sprawę prywatną, jeśli nie ma kampanii społecznych, ankietowane kobiety częściej traktują to jako temat tabu i nie dzielą się swoimi doświadczeniami. Badania te pokazują, jak jeszcze wiele musimy zrobić w kwestii świadomości nas wszystkich. Ofiary nie będą zgłaszały przemocy i nie będą o niej mówiły, jeśli my im nie będziemy wierzyć. Jeśli będziemy dopytywać, kwestionować, sugerować kobiecie współwinę, to ona się po prostu nie zdecyduje następnym razem o tym powiedzieć. Ważne jest uświadamianie całego społeczeństwa, że nikt nie zasługuje na przemoc. Niezależnie od tego, co się wydarzyło, nikt nie ma prawa się nad nami znęcać, uderzyć nas czy nam grozić. Równie ważne jest uświadomienie – i to ogromna praca dla wszystkich – że każdy z nas może odegrać jakąś rolę w przeciwdziałąniu przemocy. Jeśli tylko ktoś sugeruje, że jest ofiarą – bo bardzo często nie mówi sie o tym wprost – ogromnie ważne jest, byśmy tego nie kwestionowali, tylko po prostu uwierzyli tej osobie. Powiedzieli: to straszne, czego doświadczasz, i zapytali czy możemy jakoś pomóc. To podstawowa rzecz, którą każdy z nas może zrobić i która nas nic nie kosztuje, a której jednak nie robimy. Jeśli chcemy, by badania pokazywały pełniejszy obraz sytuacji – bo należy założyć, że nie wszystkie sprawy zostaną ujawnione – musimy nauczyć odnosić się do ofiar z empatią i kształtować świadomość społeczną.

Wnioski

  1. To, że w RPO nie ma żadnych zgłoszeń w sprawy pomijania tytułów naukowych, nie oznacza, że tak się nie dzieje.
  2. Przyczyną może być to, że nie postrzega się RPO jako właściwy organ, gdzie można by zgłaszać takie kwestie.
  3. Przyczyną może być to, że nie postrzega się takich sytuacji jako dyskryminacji ze względu na płeć.
  4. Osoby dotknięte dyskyminacją (jakąkolwiek) nie zgłaszają tego faktu przełożonym lub osobom/ instytucjom w tym celu działającym.
  5. Nie pomaganie osobom dotkniętym dyskryminacją zamyka błędne koło i pogłębia problem dyskryminacji.
  6. Underreporting nie pozwala na wypracowanie procedur zwalczających dyskryminację.
  7. Zrzucanie winy na ofiarę („ubrała się jak dziwka, to co się dziwisz”) zamiast na oprawcę, uniemożliwia pomoc poszkodowanym (tłumią w sobie potrzebę zgłoszenia problemu np. na policji) i przeciwdziałanie podobnym zdarzeniom w przyszłości (zatrzymanie oprawcy i postawienie go przed sądem, uchronienie innych potencjalnych ofiar).
  8. Przemoc domowa nie jest sprawą prywatną.
  9. Udzielenie pomocy ofiarom dyskryminacji jest proste i jesteśmy moralnie zobligowani do tego.
  10. Rzecznik Praw Obywatelskich jest organem właściwym ds. równego traktowania 

Co dalej?

Wyszłam od kwestii pomijania tytułów naukowych u kobiet do dykryminacji ze względu na płeć. To jak i wiele nieuświadomionych na tym tle problemów jest czymś z czym codziennie stykamy się murach pracy, uczelni czy własnego domu. Przypomnij sobie ile razy koleżanki opowiadały o seksistowskim wykładowcy,

Wykładowca Uniwersytetu Śląskiego, który do ziewającej studentki powiedział „No, mój to by się nie zmieścił”, został ukarany. Komisja dyscyplinarna orzekła, że otrzymał naganę i przez pięć lat nie będzie mógł pełnić funkcji kierowniczych na uczelniach. Na tym jednak sprawa się nie kończy. Rzecznik dyscyplinarny UŚ żąda pozbawienia prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego na okres dwóch lat.
źródło: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/katowice/a/wykladowca-us-ukarany-do-ziewajacej-studentki-powiedzial-no-moj-to-by-sie-nie-zmiescil,12452276/

szefie, co pracownice doprowadzał do płaczu czy maskowaniu siniaków na twarzy po  „upadku na schodach”. Jeśli przeżyłaś coś takiego, uświadom sobie przede wszystkim, że to nie Twoja wina. O dalszych krokach dowiesz się z tego artykułu. Akcja #metoo pokazała jak wielka jest skala molestowania i powinna być dla nas lwszystkich lekcją empatii dla osób dotkniętych molestowaniem/dyskryminacją. Wyciągnijmy z niej wnioski, a zaraz potem rękę, do tych, którzy milczą. Mówmy o tym, co złego nas spotkało, by zatrzymać zło. I z tym Was dziś pozostawiam.

P,S. Tak, przekazałam Maćkowi te fragmenty wywiadu już wcześniej. 

P.S.2 Piszę głownie o kobietach w kontekście osób, których dotyka dyskryminacja ze względu na płeć, przez statystykę. Jestem świadoma, że takie rzeczy mogą się przydarzać także mężczyznom, a także osobom transpłciowym.