Ten kto będzie pisał biografię Danki, będzie miał trudne zadanie do wykonania. Danka to burza, energia, dynamizm. 10 pomysłów na dzień. Nie mieściła się w żadnych ramach. Profesor Simonides nie może się mylić. różnorodność inicjatyw, w których dr Danuta Berlińska brała udział jest ogromna. Chciałam zrozumieć dlaczego stała się bohaterką muralu nad Odrą. Robiąc research i wysłuchując gości na wieczorku poświęconym jej pamięci, choć w niewielkiej części, zrozumiałam jej fenomen. Postanowiłam więc zebrać w jednym miejscu te wspomnienia, które urzekły mnie najbardziej. Jeśli więc jeśli ciekawi Cię kto dołączył do herstorycznego szlaku nad Odrą, czytaj dalej.  

herstoryhistoria pisana z feministycznej perspektywy, przywracanie kobiet na karty historii, pokazywanie historii z kobiecego punktu widzenia.

Doktor Danuta Berlińska

Była z tych socjologów, którzy nie bali się ludzi. Nigdy się nie habilitowała, ale wszyscy i tak czuli, że jest urodzoną profesorką. Wielokrotnie powtarzano, że każdy mógł uczyć się od niej socjologii w najlepszym wydaniu. Dr A. Pasierbiński powiedział o niej: Danka  była z chowu poznańskiego, trudno było się jej pogodzić z rozmemłaniem metodologicznym. Nie będąc wczesniej związaną z Opolem, wniosła świeżość wraz pojawieniem się na Instytucie Śląskim. To, jak tam trafiła to również ciekawa hisotria.

Prof. Michał Lis wspomina to tak: Pracowałem wtedy w sekretariacie Insytutu Śląskiego. Na drzwiach miałem tabliczkę z napisem „sekretarz”. Gdy po raz pierwszy przyszła do Insytutu zapukała do moich drzwi i wskazując na tabliczkę powiedziała z uśmiechem, że nie chce wstępować do partii. Byłem zaskoczony, ale szybko się zreflektowałem i odparłem, że do partii tutaj jej się nie uda, ale do Insytutu Śląskiego jak najbardziej. Tak zaczęła swoją pierwszą pracę w Opolu. 

Tu warto przystanąć na chwilę, bo podczas spotkania pojawiła się dla mnie intrygująca informacja. Może to temat tabu, nie wiem, ale myślę, że w tym miejscu warto wspomnieć, że zanim dr Berlińska trafiła do Insytutu Ślaskiego, próbowała swoich sił na Wyższej Szkole Pedagogicznej (poprzedniczka Uniwersytetu Opolskiego). Tam spytaną ją czy jest partyjna. Zgodnie z prawdą zaprzeczyła. Nie dostała się. Dopiero potem startowała do Instytutu Ślaskiego.
Wróćmy jednak już do zadymionego pokoju, który prof. Kazimierz Szczygielski dzielił przez kilka lat z dr Berlińską w budynku przy ul. Piastowskiej. Ten kto ją dobrze znał, wiedział, że paliła jak smok. Jeśli się przyjrzeć uważnie jej muralowi, widać w jej dłoni niedłącznego papierosa. Profesor Szczygielski wspomina, że ich biurka stały naprzeciwko siebie. Żeby dym papieorsowy nie leciał w stronę profesora, dr Berlińska ustawiła na swoim biurku wysoki mur z książek. Dankę zapamiętałem własnie jako ten obrazek z pokoju: kłąb dymu unoszący się znad książek. – kończy

Profesor Bogusław Nierenberg wspomniał dr Berlińską jako niezwykle szczerą osobę, która mówiła prawdę prosto w oczy. Kto wie, gdzie i kim byłby prof. Nierenberg gdyby nie rozmowa z Berlińską tuż po jego przegranej w 1998 walce o fotel prezesa Radia Opole. Zastanawiał się gdzie popełnił błąd, który przeważył o wynikach. Berlińska spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała, że choć zna się na dziennikarstwie, to na zarządzaniu przedsiebiorstwem za grosz. Tak wylądował na studiach ekonomicznych, a później i zarządzaniu, dziś będąc specjalistą w zakresie ekonomiki mediów i zarządzania mediami.

Nie mogłam pominąć głosu studentów pisząc o niej. Agata opisała ją tak: Nie znała takiego słowa jak zazdrość, zawiść. Dbała o wszystkich. Pomagała każdemu kto był w potrzebie, zarówno zawodowo jak i prywatnie. Uczyła mnie metodologii i była wymagająca w tym temacie, ale zawsze też szczerze interesowała się swoimi studentami i uwielbiała z nimi rozmawiać. Jeśli ją coś martwiło to, że studenci nie szukają odpowiedzi, że nie wiedzą nawet jak zadać pytanie. Pamiętam jak kiedyś nasze rozmowy zeszły na tematy sercowe i jej konkluzję po wysłuchaniu mojej historii: Agata! Mojego męża znalazłam na polibudzie. Ty po chłopaka musisz iść na polibudę. 

Choć nie byłam zbyt pilną studentką socjologii zawsze byłam na jej wykładach z metodologii właśnie. Czekałam cierpliwie, bo kto ją znał, ten wiedział, że zawsze  Z ręką na sercu, niewiele pamiętam z wyjątkiem poprawki, którą mi zafundowała właśnie dr Berlińska. Przygotowałam się do niej najlepiej jak umiałam, ale czułam, że to nie jest mój konik. Okazało się, że egzamin był ustny i że, w kilka osób naraz będziemy zdawać. Nie wiem jak to się stało, ale szybko zeszliśmy z tematu metodologii w kierunku upadku muru berlińskiego i Solidarności. Skończyłam z tróją w indeksie. Byłam zachwycona.

Dr Berlińska dała się poznać jako osoba pozytywnie nastawiona do życia, energiczna i z ogromnym poczuciem humoru. Najdokładniej opisała ją prof. Simonides i ten obraz w skróconej formie przytaczam tutaj:  Danka była człowiekiem, który nie mógł przejść przez Most Groszowy do pracy spokojnie. Zawsze miała milion przemyśleń i to właśnie w tym miejscu ją najczęściej dopadały. Danka nie mogła się nie spóźnić. Zawsze kogoś spotkała na swojej drodze z kim warto porozmawiać. I nie były to czysto kurtuazyjne pogaduszki. Danka była człowiekem czyniu i wielu zadań. Była rzeczniczką Uniwersytetu Opolskiego, ekspertką od mniejszości, naukowcem, który przykładał niezwykłą uwagę do źródeł informacji. Była przecież społecznikiem, nie mogła przejść koło krzywdy ludzkiej. Danka potrafiła zarazić pomysłami, których było co niemiara. I paliła jak smok. Choć nikt u nas nie palił, trzymałam w domu paczki papierosów. Były dla Danki, na wypadek gdyby skończyły się jej własne podczas naszych spotkań. Nie mogłam dopuścić, by wyszła do kiosku, bo wiedziałam, że nie wróci szybciej niż za dwie godziny. Znów się zagada po drodze. Jestem przekonana, że Danka się spóźniła na własny pogrzeb. 

Doktor Danuta Berlińska po długiej chorobie zmarła 24 listopada 2016 r.

Herstory w Opolu

Niespełna rok po śmierci Danuta Berlińska dołączyła do kanonu bohaterek uwiecznionych w nadodrzańskim szlaku herstorycznym. Z nieodłącznym papierosem i fruwającymi notatkami, którymi upchany był jej gabinet i mieszkanie.

Danuta Berlinska

żródło: MIR – Manufaktura Inicjatyw Różnorodnych / FB

Danuta Berlińka

Załapałam się na zdjęcie podczas malowania. Wszystko na miejscu – pędzel i smartfon w ręce. 😉 źródło: MIR/ FB

Inicjatorem przedsięwzięcia jest stowarzyszenie Manufaktura Inicjatyw Różnorodnych (MIR). Wraz z ochotnikami/ -czkami poprzez murale, upamiętniają ważne dla Opolszczyzny kobiety i ich osiagnięcia. Jak wspomina Małgorzata Kulczycka, przedstawicielka MIRu – celem jest pokazanie, że kobiety to nie tylko matki, żony, kochanki i córki wybitnych mężczyzn, ale same również mają niesamowite dokonania na swoim koncie. Nie zawsze jednak odpowiednio wyeksponowane. Dr Berlińska dołączyła do grona druhny Marii Markuszewskiej i artystek ludowych.

Danuta Berlińska

źródło: Gazeta.pl

Druhna Maria Markuszewska to osoba niezwykle zasłużona dla Opola. W 1965 r. z jej inicjatywy została utworzona 41. Harcerska Drużyna Żeglarska im. Władysława Wagnera. Obecnie druhna jest jej drużynową i komendantem ośrodka wodnego „Barka”. Od kilkudziesięciu lat nieustannie organizuje obozy nad Jeziorem Turawskim i wyjazdy nad Bałtyk, promuje także żeglarstwo po Odrze. W ubiegłym roku, podczas obchodów 50-lecia 41. HDŻ, otrzymała honorową odznakę ” za zasługi dla województwa opolskiego”. – To jest kobieta czynu. Nawet gdy spotkałyśmy się jakiś czas temu na „Barce”, druhna Marysia powitała mnie ze szlifierką w dłoni, bo akurat coś naprawiała – mówi Małgorzata Kulczycka. – Zresztą to ona, wspólnie z mężem właściwie z ruiny, którą niegdyś była barka, uczyniła harcówkę i jedną z wizytówek naszego miasta. Nie było lepszej kandydatki do rozpoczęcia opolskiego szlaku herstorycznego.pisała opolska Wyborcza.

Podczas malowania muralu dr Berlińskiej przechodnie często zatrzymywali się by popatrzeć. Niektórzy robili zdjęcia, inni podpatrywali malujących i dawali wskazówki jak używać poprawnie farby w spreju. Kilka osób pytało czy pojawią się też inne postacie. Nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami, co mnie cieszy. Może to delikatny sygnał, że trzeba zapełnić przestrzeń publiczną wyjątkowymi kobietami. Mury nad Odrą bardzo powoli wypełniają się kolorowymi muralami z opolskimi bohaterkami. Jeśli chcesz być częścią ruchu herstorycznego, zgłoś się do Małgorzaty Kulczyckiej z Manufaktury Inicjatyw Różnorodnych. Jeśli masz farby, narzędzia i chcesz się nimi podzielić na rzecz murali, zgłoś się do Małgorzaty Kulczyckiej. Jeśli chcesz zostać podzielić się funduszami na zakup narzędzi i innych potrzebnych rzeczy – również zgłoś się do niej. Jak napisała Anna Dziewit – Meller w swojej najnowszej książce: Wybitne kobiety od zawsze były obecne w historii Polski. Niestety, nie wszystkie zapamiętano z należytym uznaniem, nie wszystkie ich czyny zostały zapisane dla potomności, nie wszystko, co zrobiły, zdobywało uznanie współczesnych i było wspominane przez potomnych. \tak więc my – zaopatrzeni już w te porcję wiedzy, którą wynosimy ze wspólnej podróży w czasie – możemy o nich  pamiętać, możemy o nich opowiadać, możemy zgłębiać ich życie nieco bardziej szczegółowo. 

I do tego Was gorąco zachęcam.

 

 

Zapisz się na newsletter i odbierz przewodnik po Budapeszcie

Chcę się zapisać! (Mogę wypisać się w każdej chwili).

FreshMail.pl