Hulajnoga, piekła nie ma! Minął miesiąc odkąd stała się ona moim podstawowym środkiem transportu po Opolu. Dlaczego zdecydowałam się na zakup hulajnogi, której cena jest porównywalna z świetnym rowerem z drugiej ręki? I czy zdaje egzamin na wszechobecnej kostce w stolicy regionu? Odpowiedzi znajdziesz poniżej. 

Skąd pomysł na hulajnogę?

Z Budapesztu. Rok temu miałam okazję przez tydzien podglądać życie mieszkańców Budapesztu i to co przykuło moją uwagę to właśnie hulajnogi. Z początku wydawało mi się to śmieszne, bo „u nas w Polsce to na hulajnogach jeżdżą dzieci, a nie dorośli”. Szybko jednak zmieniłam zdanie i zachwyciłam się tym środkiem transportu. Poręczne, lekkie, zwrotne, wszędzie wjadą. Po powrocie z szkolenia obiecałam sobie, że w przypływie większej gotówki, zainwestuję we własną hulajnogę.

Dlaczego nie rower?

Tak się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie Leszek kupował rower – rakietę, który mimo, że nie z pierwszej ręki to śmiga jak ta lala i wygląda niewiarygodnie elegancko. Porównując cenę, wystarczyło, że dołożyłabym 200 złotych i miałabym równie piękny bicykl. Nie zdecydowałam się jednak na niego, bo 200 m od domu mam stację miejskich rowerów. Jeśli mam korzystać z rowera, to wolę wypożyczać z nextbike za śmieszną kwotę, niż inwestować w sprzęt, któremu trzeba poświecać dużo uwagi (naprawy, akcesoria itd.). Oto triumf sharing economy! Kto chciałby pozgłębiać temat, to zapraszam na wethecrowd.pl, tam analizujemy różne sektory ekonomii współdzielenia. 🙂

hulajnoga

Zakup hulajnogi

Przy wyborze hulajnogi kierowałam się tym, by składała się szybko i łatwo. Wyobrażałam sobie, że przyjdzie mi ją chować w salach zajęciowych albo bagażniku taksówki i powinna się składać raz-dwa. Drugim kryterium były amortyzatory. Całe szczęście w Decathlonie można przetestować sprzęt przed zakupem! Przy teście okazało się, że ważniejsze dla mnie był właśnie ten drugi czynnik. Wybrałam model Town7 XL marki Oxelo  ze względu na stosunek ceny do jakości jazdy gwarantowanej przez amortyzatory. Hulajnoga doskonale się uginała przy odpychaniu i prowadziła się niezwykle lekko. A co do składania, to od momentu zakupu ani razu nie musiałam tego robić. Sprzęt spokojnie się mieści np. w windzie starego typu czy bagażniku zwykłego samochodu (nie sprawdzałam Tico, Matiza, „Malucha” itp.). Sama w sobie nie zajmuje dużo miejsca, więc nie czuję potrzeby jej składać.

Wybrałam czarny model, który wygląda elegancko, ale po zmierzchu jest mało widoczny. Doinwestowałam parę złotych w lampki LED. Białe światło zainstalowałam na kierownicy, a czerwone na rączce od plecaka, który jest teraz nieodłącznym partnerem podróży. Mam też zamontowany odblask, który zgarnęłam przy jakiejś akcji dot. bezpieczeństwa na drodze. 🙂

hulajnoga

Hulajnoga i jej zalety

  • zdecydowanie lżejsza od rowera,
  • zajmuje mniej miejsca na chodniku, co pozwala mi się bez obaw poruszać między pieszymi a zaparkowanymi samochodami,
  • masz tu tylko ramę z dwóch rurek, dwa kółka i kierownicę – co może się zepsuć?
  • poruszasz się co najmniej trzy razy szybciej niż pieszo,
  • zajmuje bardzo mało miejsca, możesz ją zaparkować wszędzie lub zabrać ze sobą,
  • świetnie nadaje się do miasta – duże kółka radzą sobie dobrze na nawierzchni,
  • potrafi się rozpędzić!
  • ej, wpiszą Ci mandat na jeżdżenie hulajnogą po 1 piwie? (wcale nie zachęcam!)
  • ćwiczysz pośladki przy każdym odepchnięciu,
  • można jeżdzić komfortowo w sukience, a nawet w spódnicy ołówkowej (niewykonalne dla mnie na rowerze),
  • masz mega frajdę z jazdy.

Wady hulajnogi

Trzeba się odpychać. Zdarza mi się robić dziennie nawet 20 kilometrów po mieście i wieczorem odczuwam zmęczenie w biodrach. Większość jazdy spędzam stojąc na prawej nodze (jest silniejsza), co po całym dniu daje się we znaki.

Moje Oxelo ma duże kółka i radzi sobie nieźle przy płytach chodnikowych czy kostce, ale nie można powiedzieć, że jest idealny na bruk, którego nie brakuje w Opolu. Przy jeźdźie po nierównych chodnikach hulajnoga jest niezwykle głośna.

Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal…

Przynajmniej dzwonka nie muszę instalować. 😉

Kontuzje. Hulajnoga waży 5,6 kg i mimo wszystko uderzenie o kostkę bywa bolesne, a te uderzenia czy otarcia przy transporcie są chyba nieuniknione. Nie mam jeszcze wyrobionej techniki przez co nogi cierpią, może czas pomyśleć nad jakimiś ochraniaczami?

Na koniec – nie mam odwagi spróbować jazdy w obcasach. Wydaje mi się, że nie utrzymam równowagi na jednej nodze z przeniesionym środkiem ciężkości. Całkiem też możliwe, że obcas przy nodze odpychającej zostałby gdzieś na środku chodnika.

Jazda hulajnogą po Opolu

hulajnoga

fot. Leszek Bil/ Instagram

Śmieją sie ze mnie, gdy widzą mnie na hulajnodze. Tak powinien brzmieć tytuł tego tekstu! Leci clickbaitem, ale właśnie taka jest prawda. Czasem jest to sympatyczny uśmiech, a czasem dziki rechot. Szacunek zdobyłam u 7-latków i emerytek. Wychodzę z założenia, że trzeba ludzi oswoić z widokiem, co już teraz przynosi efekty. 🙂

Nawet po powiększeniu, Opole nie jest dużym miastem – w sam raz na hulajnogę. Na co dzień  trasę Śródmieście – Pasieka – Bolko – Środmieście robię czasem i dwa razy. Gdybym zostawiła portfel na Malince, nie płakałabym zbytnio z powodu odległości. Google pokazuje mi, że do pracy dojeżdzałam 2,1 km (w jedną stronę) 13 minut. 1,3 km dzielące mnie od kampusu UO przemierzam średnio w 8 minut. Myślę, że jest to całkiem zacny wynik. Nie ukrywam, że bardzo mnie bawi śmiganie chodnikami, gdy ludzie stoją w korkach. Hulajnoga i rower to w dobie remontów w Opolu, świetny środek transportu.

Nie da się jednka ukryć, że Opole kostką stoi. Średnio na jeża idzie mi zjazd z krawężników. Dolny amortyzator przetarłam nie jeden raz na nich. Zawsze przed takim zjazdem muszę przyhamować i zmienić nacisk na hulajnogę. Wygląda to nieco jak podskakiwanie, ale się sprawdza.

O ile na wyremontowanej nawierzchni radzę sobie świetnie, to są takie trasy, przez które czuję jak kości rozłażą mi się w stawach. Mam wtedy dwie opcje do wyboru:

  • puszczam sobie playlistę typu Missy Elliot, DeeWunn czy oldschoolowy Notorius B.I.G, Wu-Tang Clan i gibam się do rytmu bitu/kostki,
  • puszczam sobie „Be Mine” Ofenbach, Alt J, Childish Gambino czy ponadczasowego James Browna (Papa’s Got a Brand New Bag!) i sunę gładko po ścieżkach rowerowych, asfalcie za „Medyczną” czy pięknie wyremontowaną ul. Kościuszki.

Trzeba sobie radzić w życiu. 🙂 Gdy spieszy mi się, wybieram drugie rozwiązanie. Jeśli macie sprawdzone trasy rowerowe po mieście, dajcie znać w komentarzach. Chętnie skorzystam!

Są jednak takie rzeczy, które nawet tak wyluzowanego cżłowieka jak ja doprowadzają do wrzenia. Ludzie z wklejonymi oczami w telefony. Serio, dopiero na etapie hulajnogi, zrozumiałam dlaczego w niektórych miastach wydziela się cześć chodnika dla ludzi używających smartfonów. Nie patrzą przed siebie, nie rozglądają się przy przechodzeniu przez jezdnię, potrafią wleźć pod hulajnogę, rower, wózek z dzieckiem i mieć pretensje. Serio ludzie, dla waszego i mojego bezpieczeństwa, przesuńcie się na bok, jeśli macie zamiar pisać maila idąc. Usiądźcie sobie na ławce i zróbcie to na spokojnie.

Kolejna rzecz to słuchawki na uszach. Sama jeżdżę słuchając muzyki, ale zawsze są na tyle cicho, by usłyszeć co się dzieje wokół mnie. Hulajnoga jest dość głośna przy jeździe, więc jeśli macie słuchawki i jej nie słyszycie za sobą, to macie za głośno odpaloną muzykę. Jeśli mnie nie słyszycie z bliska, samochodu czy roweru dzwoniącego też nie usłyszycie na czas. Nie ma co ryzykować.

Ostatnia kwestia – poruszamy się prawą stroną zarówno na jezdni, jak i chodniku. Z lewej wyprzedzamy. To jest na prawdę proste, szanujmy się! Zwłaszcza, gdy zbierze nam się na pogadanki na środku metrowego chodnika z zaparkowanym samochodem po prawej.

hulajnoga

Gdybym miała podsumować miesiąc jazdy na hulajnodze, to dziwię się, że dopiero teraz ją kupiłam. Trzeba było zrobić to zaraz po powrocie z Budapesztu!

Zapisz się na newsletter i odbierz przewodnik po Budapeszcie

Chcę się zapisać! (Mogę wypisać się w każdej chwili).

FreshMail.pl