Złoty liść oderwał się pod wpływem podmuchu chłodnego wiatru i zataczając piruety pofrunął w stronę mięsistej pomarańczowej dyni, czekającej aż ktoś ją uwolni od wieczornych przymrozków. Nim minęła minuta, późne czerwonawe słońce przysłoniła ciemnoszara przysadzista chmura, przynosząc tym samym ciężkie krople deszczu odbijające się od martwego liścia, pękatej dyni i grubej szyby chroniącej Cię przed ulewą. Czyżby udzielił Ci się jesienny klimat? Czekolada, herbata dłoń! Przygotowałam dla Ciebie zestaw porywających filmów o kobietach, które jak najszybciej musisz zobaczyć! Kolejność dowolna. 

Smażone zielone pomidory, reż. Jon Avnet (1991)

Płakałam jak bóbr, śmiałam jak opętana. Dwie historie zgrabnie przenikające się choć dzielą ją dziesiątki lat. Film o kobietach, które pragną więcej niż to co proponuje im ówczesny utarty plan na życie. Do tego dochodzą ultraciekawe wątki segregacji rasowej w Stanach. Choć powinnam powiedzieć wprost – siermiężnego rasizmu. Mocno polecam!

Uśmiech Mona Lisy, reż.  Mike Newell (2003)

Bezbłędna Julia Roberts w roli nauczycielki historii sztuki, która chciała uczyć przyszłe studentki, a nie kury domowe. Niestety realia lat 50. ubiegłego wieku nie przewidują dalszej kariery akademickiej dla młodych dziewcząt, tym bardziej dla mężatek. Emocjonująca walka z konwenansami, ze sztuką w tle!

P.S. Będąc przy Julii Roberts nie sposób nie wspomnieć o legendarnych Stalowych Magnoliach (1989) i Erin Brockovich (2000). Myślę, że to takie filmy, pokroju Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni, Matrixa – chociaż raz trzeba je obejrzeć.

Volver, reż. Pedro Almodóvar (2006)

Ciepła, przyciągająca do siebie atmosfera wynurza się z każdego kolejnego ujęcia. Choć Raimunda (boska Penelope Cruz) co rusz mierzy się z trudnymi wyzwaniami, nie traci animuszu ani na chwilę. Imponuje mi swoją siłą, pomysłowością i zażyłą relacją z siostrą, córką, no i… to tajemnica, która czeka aż ją odkryjesz! 🙂

P.S. Każdy film Almodovara z Cruz w obsadzie jest zachwycającą perłą kina europejskiego. Obejrzyj je koniecznie!

Joy, reż.  David O. Russell (2015)

Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam swojego mopa na ekranie. W sumie to nawet nie mojego, bo wybrał go Leszek, zachwycony mechanizmem wyciskania i tego, że nie trzeba dotykać sznurków. Tego właśnie mopa skonstruowała Joy Mangano, samotna matka, która nie jeden raz matkować musi także swoim rodzicom. Porywająca historia american dream z równie porywającą Jennifer Lawrence w roli głównej.

Do szpiku kości, reż. Debra Granik (2010)

Podobna choć bardziej tragiczna historia dzieje się w Do szpiku kości. Lawrence również gra główną postać, ale skala wyzwań stojących przed bohaterką jest przesunięta daleko dalej. Nieprzyjazne lasy w górach Ozrak to miejsce, w którym nikt kochający życie nie chciałby się znaleźć. Sąsiedzka życzliwość, więzy krwi to pojęcia gdzieś tam zasłyszane i od święta (jeśli już) pielęgnowane. Gdy przychodzi 17-letniej dziewczynie znaleźć swojego ojca, producenta narkotyków, bądź jego zwłoki, przydałaby się… pomocna dłoń. Ree (Lawrence) albo go znajdzie albo straci dom, w którym opiekuje się młodszym rodzeństwem i chorą psychicznie matką. Chłód płynący z Ozrak i filmowej fabuły przenika do szpiku kości.

Juno, reż. Jason Reitman (2007)

Są takie filmy, które natychmiast po obejrzeniu, polecam swojej młodszej siostrze. To specjalna kategoria filmów, którą zapoczątkowała właśnie Juno. Ciąża u nastolatek to raczej mało wdzięczny temat, tu jednak nie ma pouczeń, rozpaczliwego dramatu, wyciskacza łez. Jest za to dowcip, lekkość, świeżość i życie pełne młodzieńczej energii. No a do tego doskonałe, błyskotliwe dialogi i wpadająca w ucho ścieżka dźwiękowa! Ku pokrzepieniu serc!

Służące, reż. Tate Taylor (2011)

Emmett Till, czarnoskóry 14-latek z Chicago, zginął tylko dlatego, że zagadał do białej młodej mężatki. Chłopcy przecież się popisują! Nie rozumiał tego mąż Carolyn Bryant – Roy, ani jego przyrodni brat, J.W. Miliam. Zmasakrowali chłopaka i wrzucili ciało do rzeki, a następnie zostali uznanych za niewinnych przestępstwa pomimo zeznań świadków i zebranych dowodów. Gdyby nie bohaterski wyczyn matki chłopca – publiczny pogrzeb z otwartą trumną, opinia publiczna nigdy nie dowiedziałaby się o okrucieństwie południowców w latach 50. Przytaczam tę historię, by pokazać, że drobne wydarzenia mogą sprowokować niesamowity ciąg wydarzeń i tym samym zmienić historię.

I o tym właśnie jest film Taylora. O młodej dziennikarce, która opisując historie czarnoskórych służących, porusza amerykańską śmietanką towarzyską małego miasteczka. Odsłaniając oblicza amerykańskiej służby, odsłania degrengoladę wyższych sfer taplających się w nienawistnym rasizmie. I choć to dramat, nie raz uśmiechniesz się pod nosem. Toż to prawdziwa kobieca rewolucja!

BONUS!

Są takie filmy, które choć łatwe nie były, nie zapomina się o nich. Zachęcam Cię, by przyjrzeć się im (jeszcze raz). Do tej kategorii zaliczam filmy z Meryl Streep: przede wszystkim bezlitosny Sierpień w Hrabstwie Osage (ależ mnie swoją postacią podkurwiła!), wymagające Godziny (lubię takie narracje i takie Bohaterki!) i genialna Sufrażystka (film obowiązkowy dla każdej inteligentnej osoby). Odgrzebałam także niesamowitą Michelle Pfeiffer w Młodych gniewnych i od razu poczułam odżywczy przypływ energii. W podobnym klimacie szkolnych ław i walki o lepsze jutro jest także Wielki Mike z Sandrą Bullock (odczarowała swoje komediowe wcielenie). Oba filmy są biograficzne!

Nagroda Wielkie Rozczarowanie wędruje do…

Mebelki, reż. Lena Dunham (2010)

Przyznam szczerze, że obejrzałam tylko ze względu na Dunham. Czytałam jej książkę, oglądałam półtora sezonu Girls i śledzę poczynania w akcjach społecznych. Jednak ten film udowodnił mi, że daleko nam do siebie i nie umiem się przekonać do jej wizji kobiecego wchodzenia w dorosłość. Dzielą nas nie tylko kilometry, ale cała seria problemów, z którymi obie się zmagałyśmy w tym czasie. Te drastyczne różnice w potrzebach młodej przeciętej Amerykanki i równie młodej co przeciętnej Europejki nie pozwalają mi wierzyć bezkrytycznie w obraz dunhamowski obraz młodej kobiety. Mam czasem wrażenie, że uniwersalizm, który założyła Lena w swoich produkcjach jest uniwersalny jedynie do wąskiej grupy młodzieży zmagającej się z nadmiarem potrzeb natury artystyczno-ekspresyjnej.

Czekam na…

Jeśli mam wskazać film, na który czekam z niecierpliwością to na pewno ten:

Zanim się rozstaniemy, mam dwie sprawy do Ciebie. Pierwsza. To, że zatytułowałam ten tekst Kino kobiet, wcale nie oznacza, że są to filmy tylko dla pań. Wręcz przeciwnie, bardzo bardzo zależy mi na tym, żeby i panowie przyjrzeli się uważnie tym propozycjom! Śmiało! 🙂

Druga. Jeśli uważasz, że zabrakło któregoś filmu w tym zestawieniu, nie wahaj się zaproponować go w komentarzu. Przecież musimy jakoś przetrwać tę jesień!

 

 

 

Zapisz się na newsletter i odbierz przewodnik po Budapeszcie

Chcę się zapisać! (Mogę wypisać się w każdej chwili).

FreshMail.pl