Przyznam się szczerze – uwielbiam zaglądać ludziom w okna. Ciekawość tego jaka historia rozgrywa się za szklaną taflą jest silniejsza od tego, co mówi dobre wychowanie. Widzisz mnie uczepioną parapetu i podglądającą Nowaków? Powstrzymaj wodze fantazji! 🙂 Wnętrza mieszkań, a zwłaszcza przedmioty codziennego użytku mówią niezwykłe historie o swoim właścicielu, dlatego uwielbiam przyglądać się rozmówcom, otaczającej nas aranżacji i analizować gadżety, których używają. Pokaż mi swoją torebkę, swój plecak, a opowiem Twoją historię. Pokaż przedmioty, bez których nie wyjdziesz z domu!  🙂

Zdecydowałam się zaprosić Cię mój Czytelniku, moja Czytelniczko do ujawnienia czeluści swoich kieszeni, aktówek. Co powiedzą o Tobie? Jestem ogromnie ciekawa, ale myślę, że sprawiedliwie będzie, gdy i ja pokażę to, bez czego nie ruszam w podróż trwającą powyżej półgodziny. 🙂

Antybakteryjny żel do rąk

Świadomość tego, że nie będę mogła umyć rąk przez najbliższy czas, przyprawia mnie o szybszy i płytszy oddech. Przez mój mózg przebiegają co chwila najczarniejsze myśli: Dotykałaś poręczy, którą wcześniej obłapiało tysiące osób; Złapałaś za klamkę, wiesz ile osób nie myje rąk po toalecie?! albo Umazałaś się lodem, zaraz zlecą się jakieś robale i Cię obsiądą! Brzmi to trochę jak paranoja, bo raczej nie grozi nam epidemia czerwonki, ale nic nie poradzę na to – w mojej torebce musi być jedna buteleczka cudownej mikstury. Nie sugeruję się marką ani składem, choć może powinnam. Ma przede wszystkim działać. Z doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że nie warto brać zapachowych, chyba, że chcesz pachnieć jak nowa choinka samochodowa.

Notes

W wielu mądrych książkach mówi się o prowadzeniu dziennika, noszeniu notesa. Zresztą, gdzie by nie popatrzeć, doradcy finansowi, psychoterapeuci, pisarze i wielu innych poleca prowadzenie regularnych zapisków. Z regularnością idzie mi o tyle o ile, dlatego trzymam zawsze notesy jako magazyny różnych pomysłów, cytatów, zerwanych kwiatków, mądrych lub skomplikowanych terminów, ładnych sformułowań wyczytanych lub zasłyszanych czy po prostu notatek z zajęć, pracy. W zależności od noszonej torebki wybieram mniejszy lub większy, ale zawsze w danym roku jest Ten Jedyny, pełniący główną rolę. Jako wyróżnienie otrzymuje nową, autorską okładkę.

DSC_0022

Trytka albo nawet dwie

Jeśli ktoś z Was nie parał się pracą przy eventach albo przy kablach, to może nie kojarzyć tego cudownego wynalazku, znanego także jako opaska zaciskowa. Zawsze mam jedną, dwie sztuki, na wypadek gdyby coś poszło nie tak. Trytką jestem w stanie spiąć oderwane ucho od torebki, przyczepić tablicę do płotu czy uporządkować smycze reklamowe. Polecam wszystkim tym, którzy często pracują z montażem, naprawianiem lub organizacją czegoś. Trytka i nie da się ukryć, że jestem dziewczyną dźwiękowca. 😉

Krem BB

Jeśli mam do wyboru spać dłużej/ zjeść śniadanie, a zrobić makijaż, zawsze wybiorę to pierwsze. Zdarza mi się coraz częściej pojawiać bez makijażu w miejscach publicznych i czuć coraz mniejszy z tym dyskomfort, z czego jestem coraz bardziej zadowolona. Jeśli jednak jestem w stanie pogodzić i spanie i zadbanie o spójność wizerunkową, to wybieram krem BB. Nie tylko nawilża, odżywia i chroni przed promieniami UV, ale także wyrównuje koloryt między moimi różowymi policzkami, a opalonym czołem. Cud kosmetyk, które obok żelu do rąk stanowi absolutne minimum kosmetyczki.

Kabel micro USB

Gdybyśmy spotkali się 4 lata temu, w mojej torbie usłyszałbyś szum czytników kart, kart pamięci, kabli mini USB i baterii AA. Dziś zredukowałam to wszystko to jednego kabla micro USB. Czy pisząc 3 lata temu pracę licencjacką o wpływie technologii na przekazywanie wiadomości, mogłam przewidzieć, że pozyskiwanie informacji, utrzymywanie kontaktów i przeglądanie Internetu, sprowadzi się u mnie do wiszenia na smartphonie? Pozwoliłam sobie zamienić wszystkie dotychczasowe urządzenia na jeden kompletny smartphone, służący mi jako komunikator, przegląd prasy, aparat, czytnik książek, skrzynkę pocztową, narzędzia do obróbki obrazu, wideo i tekstu. Dziś wystarczy podpiąć micro USB, by przesłać większe pliki, podładować baterię, rozpocząć imprezę ze Spotify czy stworzyć szybkiego pendrive’a. Jeden kabelek!

20160816_150604

Książka

Są jednak takie momenty, kiedy elektronika zawodzi. Wtedy tryumfalnie pojawia się stara dobra książka. Dłuższa, krótsza, poważniejsza, zabawna, reportaż, fantastyka. Co jak co, ale książki nie da się ot tak zastąpić. Jej bateria się nie wyczerpie, ekran nie będzie raził i nie usunie się plik w wyniku aktualizacji. Niezastąpiona partnerka w podróży.

A co Ty trzymasz zawsze przy sobie lub bez czego nie ruszysz w podróż? Pochwal się w komentarzu!