Pokaż mi tefałenie jak wygląda dama! Mimo, że zarzekałam się, że nawet nie obejrzę zwiastunu, ciekawość jednak zwyciężyła. Nerwowo wklikałam w wyszukiwarkę Projekt Lady. 

Lektor zapowiada, że w programie udział weźmie 12 niegrzecznych dziewcząt, które po ukończeniu go staną się prawdziwymi damami. No i zawrzało we mnie, ale powiedziałam sobie, Meg, spokojnie, obejrzyj program i dopiero oceniaj.

Nie wytrzymałam. Po 7 minutach żółć tak mnie zalała, że musiałam pojawić się tutaj.

Dziewczęta to są w burdelu, my jesteśmy kobiety

Po pierwsze, dlaczego nazwano te kobiety dziewczętami? Przecież to dorosłe osoby! Czepiam się, bo słowo „dziewczęta” w kontekście tego programu, przywodzi mi negatywne skojarzenia jako dziewczęta – podlotki, co to „w dupie były, gówno widziały” nawiązując stylistyką do uczestniczek. Obserwując je mam wrażenie, że zaznały doświadczeń rozmaitych i nie ma potrzeby sprowadzania ich do poziomu nastolatek.

Dama się nie zgina

Po drugie, już same ekspertki wywołują u mnie zażenowanie. Pierwszy odcinek zaczyna się od ich taksujących spojrzeń i jakże wytwornych komentarzy na temat aparycji uczestniczek. Nienawidzę tego wywyższającego się spojrzenia. Jakim prawem dają sobie przyzwolenie na taką postawę? Ja wiem, że telewizja, że wyreżyserowane, ale no kurwa! Szanujmy się! Zwłaszcza, kiedy kolejne Izabele stoją w szpilkach z walizkami przed schodami w pałacu, a szanowne panie ekspertki mówią, żeby wtaszczyć je samej na górę. Rozumiem, że damie nie przystoi pomóc w potrzebie? Dobrze wychowane kobiety nie dźwigają i nie zginają się?

Janie, podaj herbatę

Ja wiem, obejrzałam tylko 7 minut i 30 sekundowy zwiastun, ale szlag mnie trafia na samą myśl, że ktoś wpadł na taki szatański pomysł, by proponować młodym kobietom zmianę na prawdziwe damy, czyli powrót do tych czasów, kiedy głowy kobiet dobrze urodzonych były pełne zmartwień typu Czy podanie Earl Greya o 12 jest nietaktem? 

Bez gorsetu ani rusz

Jak tylko zobaczyłam, że będą na uczestniczkach sznurowane gorsety, to aż krew mi zawrzała! A dlaczego ta pani nie może się w całej swej okazałości pokazać? Czy wszystkie musimy być slim fit? Bo jak ktoś jest już rozm. 40/42/44 to damą być nie może, jeśli zechce?

Kinga Dunin w „Czego chcecie ode mnie, Wysokie Obcasy?” pisze: „Trzeba więc ostatecznie odpowiedzieć na pytanie, czy współczesna moda naprawdę nic nie ma już wspólnego z patriarchatem? Moim zdaniem ma. (…) Choć wszyscy ubierając się dbamy o to, żeby dobrze wyglądać, to jednak u kobiet znaczy przede wszystkim pięknie, wabiąco, a u mężczyzn „właściwie”. (…) Możliwe jednak, że w kwestii mody dziś od patriarchatu istotniejszy jest kapitalizm.”

Wciskając uczestniczki w mundurki, zakrywające kolana, dekolty, ramiona, pokazujecie tefałeny, że ciało kobiece jest wstydliwe i nie należy go pokazywać. Wciskając uczestniczki w szykowne kreacje, pokazujecie tefałeny, że kobieta nie jest kobieca, wartościowa (bo przecież dama jest bardziej wartościowa niż taka np. Kurowska) jeśli pojawia w dresie, podkoszulku, jeansach. Pokazujecie także, że jedyny godny ciuch to ten z wyższej półki o zawrotnej cenie. I w tym miejscu znów sięgnę do Dunin: „To charakterystyczne, że Agnieszka (Graff – przyp. M.K.) mówiąc o wolności kobiety(w ubieraniu się – przyp. M.K.) przywołuje kobietę odnoszącą zawodowe sukcesy. Ale terror mody i urody działa też na inne kobiety, które żadnych sukcesów nie odnoszą i muszą chodzić w podróbkach markowych ciuchów.” Bo przecież chcę się czuć wartościowa i przystająco do reszty! A niech Was szlag tefałeny z tym wszystkim!

Powiedz mi co mogę

I na koniec, zanim wybuchnę całkowicie, ten program opiera się na krzywdzącym, cisnącym w tożsamość systemie przystoi – nie przystoi. Bo  kobiecie nie przystoi padająca z ust kurwa. Piwo. Spódniczka kończąca się w połowie uda. Guma żuta. Mocny makijaż. A ja będę walczyć za tym, by każda, która tylko zdecyduje, wyglądała i zachowywała się tak, jak chce. Każda Izabela, której będę zazdrościła odwagi, by pokazać nogi w całej okazałości, będzie miała moje wsparcie. I wszystkim tym sztywniakom, którzy chcą nas kobiety na nowo oczarować atmosferą Jane Austin, Downton Abbey – chuj wam w oko.

Bez szacunku, pozdro szejset.

Kurowska

Zapisz się na newsletter i odbierz przewodnik po Budapeszcie

Chcę się zapisać! (Mogę wypisać się w każdej chwili).

FreshMail.pl