Nawet najbrudniejszy, przygłodzony kot ma w sobie potężną dawkę elegancji, finezji i magii. Tak chyba są zbudowane. Każdy element kociego ciała jest nasączony esencją magnaterii, nie… nie magnaterii. Królewskiego….a może i boskiego pochodzenia. 

Ich pełne oczy to nocne niebo, czarna dziura pełna tajemnic. Albo oślepiająca tarcza słoneczna. Nonszalancja pokrywa ich  futro od samego nosa po koniuszek ogona. Ma sztyleciku w pyszczku. Te sztyleciki mogą nigdy nie zostać użyte lub nigdy nie schowane. Nigdy nie wiesz, gdzie jest ta płynna granica miedzy jego przychylnością a żądzą krwi. I to jest to co ludzie kochają w kotach. Ta tajemniczość, niepewność chwili, klasa, czar. Styl, który jest równie doskonały co antyczne posągi dyskoboli. Kot to stworzenie magiczne. Abrakadabra!

kot.